Diana Sznajder awansowała do finału turnieju WTA 500 w Tokio. W półfinale Rosjanka nie dała większych szans zdecydowanie niżej notowanej Słowaczce Mii Pohankovej, wygrywając 6:4, 7:6 (9-7).
Przed meczem Sznajder zajmowała 13. miejsce w rankingu WTA, Pohankova – 144. Przy takiej różnicy w notowaniach nawet niełatwe zwycięstwo musiało przełożyć się na konkretny skok w klasyfikacji: triumf nad Słowaczką przesunie Sznajder o dwie pozycje wyżej.
W poniedziałkowym zestawieniu Rosjanka wyprzedzi tym samym Amerykankę Ivę Jovic, dotychczas 12. Ucierpi na tym również Maja Chwalińska, zajmująca 11. miejsce – to właśnie ją Sznajder zdetronizuje w pierwszej dziesiątce najbliższego otoczenia. Polka nie miała nawet okazji obronić swojej pozycji na korcie, bo do Tokio po prostu nie przyjechała.
Przewaga punktowa Sznajder nad Chwalińską wyniesie co najmniej 47 oczek. Jeśli Rosjanka wygra cały turniej, dystans ten urośnie do 222 punktów – wynik odczuwalny nawet dla zawodniczki, która jeszcze niedawno grała w finale Rolanda Garrosa.
Fernandez w dobrej formie, Sznajder z przewagą w historii starć
W finale Sznajder zagra z będącą w dobrej formie Leylah Fernandez, notowaną na 23. miejscu w rankingu WTA. Kanadyjka w sobotnim półfinale rozprawiła się z reprezentującą Uzbekistan Kamillą Rachimową, wygrywając 7:5, 6:3.
Dla 24-letniej Fernandez to już kolejny udany tydzień w końcówce sezonu. We wrześniu triumfowała w turnieju WTA 250 w Singapurze, tydzień temu dotarła do finału WTA 500 w Ningbo, gdzie przegrała jedynie z najwyżej rozstawioną liderką rankingu Jeleną Rybakiną. Teraz w Tokio walczy o siódmy tytuł w karierze.
Sznajder ma na koncie pięć trofeów WTA. Historia bezpośrednich meczów z Fernandez też gra na jej korzyść – w trzech z pięciu dotychczasowych starć górą była Rosjanka.
Finał odbędzie się w niedzielę, 1 listopada, z początkiem o godzinie 4 polskiego czasu.