Ile celnych strzałów padło w meczu Górnik Zabrze – Legia Warszawa? Żadnego – i to w zasadzie najlepiej streszcza to spotkanie. Starcie zakończyło się wynikiem 0:0, a szyld „hit kolejki” sprawdził się jedynie w nazwie.
Do przerwy obraz gry się nie zmieniał: 0:0 i ani jednego strzału w ramy bramki po obu stronach. Najbliżej gola był Jarosław Kubicki – w 40. minucie uderzył głową po dośrodkowaniu, ale piłka poszła tuż obok słupka.
W pewnym momencie mecz trzeba było przerwać. Kibice odpalili race, stadion spowiła gęsta zadymienie. Efektem tej przerwy był rekordowo długi doliczony czas – sędzia Marcin Szczerbowicz z Olsztyna dodał aż dziesięć minut.
Poprzeczka, boczna siatka i spudłowanie w sytuacji sam na sam
Po przerwie obie strony zaczęły grać śmielej, choć ze skutecznością wciąż było różnie. W 72. minucie Ondrej Zmrzly huknął efektownie z dystansu, ale piłka odbiła się od poprzeczki. Dziesięć minut później Bohdan Wjunnyk oddał groźny strzał, trafiając jedynie w boczną siatkę.
Najboleśniejsza dla gospodarzy była jednak 85. minuta. Peter Federico precyzyjnie wyłożył piłkę Emilowi Prekopowi, a ten – mając przed sobą prawie czystą sytuację – spudłował.
Trener Górnika zdecydował się na trzy zmiany w 73. minucie: Emil Hojholt wszedł za Jarosława Kubickiego, Sondre Klingen Langas za Janisa Antiste, a Adrian Prekop za Sorena Lisetha. Od pierwszej minuty na boisku byli też Patrik Schulze, Erik Janza, Josema, Rafał Janicki, Kacper Urbański, Ondrej Zmrzly, Paulo Bernardo i Peter Federico.
Legia sięgnęła po zmiany trochę później. Paweł Wszołek zszedł z boiska w 81. minucie, na jego miejsce wszedł Shuto Fukuda. Siedem minut później Bartosza Kapustkę zmienił Szymon Szymański, a już w doliczonym czasie gry Wojciecha Urbańskiego zastąpił Ivan Durdov. Od startu meczu dla warszawian grali Otto Hindrich, Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Radovan Deziel Jr., Mateusz Szczepaniak, Michal Sevcik, Kacper Chodyna i Łukasz Zjawiński.
Nie zabrakło też nerwów. Żółte kartki zobaczyli Antiste, Janza, Hojholt i Janicki z Górnika oraz Augustyniak, Kapustka i Szymański z Legii. Po ponad stu minutach gry statystyka celnych trafień wyglądała tak samo jak po pierwszej akcji meczu – zero.