Trzeci trening przed Grand Prix Meksyku obrodził technicznymi problemami, a przy tym pokazał jedną z najwyrównanych walk o czas w tym sezonie. Haas jeszcze przed wyjazdem na tor w trybie pilnym odsunął od zespołu Estebana Ocona. Na jego miejsce wskoczył rezerwowy kierowca Ryo Hirakawa.
Japończyk ma za sobą praktycznie zerowe doświadczenie w Formule 1, a mimo to zadebiutuje w serii już w niedzielę. To on jako pierwszy wyjechał na tor podczas ostatniej sesji przed kwalifikacjami.
Na usterki narzekał nie tylko Haas. Gabriel Bortoleto zgłosił problem z silnikiem niemal od razu po opuszczeniu garażu. „Coś jest nie tak z silnikiem” – przekazał przez radio Brazylijczyk z zespołu Audi. To nie pierwszy taki kłopot kierowcy w Meksyku. Dzień wcześniej, w piątek, stracił niemal cały dzień treningowy przez awarię samochodu, która wymusiła wymianę całej jednostki napędowej.
Nie oszczędziło to też Fernando Alonso. Kierowca Aston Martina poinformował zespół, że „silnik nie działa jak powinien”. Mógł jednak kontynuować jazdę i dokończyć sesję.
Ferrari dyktuje tempo na mokrym, McLaren wygrywa o włos
Na pośrednich oponach, gdy warunki na torze jeszcze nie pozwalały na pełne tempo, w stawce prowadzenie wymieniali kierowcy Ferrari. Lewis Hamilton i Charles Leclerc zamieniali się na pozycji liderów. Tę próbę sił wygrał ostatecznie Monakijczyk, notując czas 1:18.152.
Potem na tor wjechały miękkie mieszanki i obraz czołówki zmienił się diametralnie – Ferrari nie zdołało wykorzystać przewagi. Obaj kierowcy włoskiego zespołu popsuli mierzone okrążenia na miękkich oponach. Skorzystał na tym Andrea Kimi Antonelli z Mercedesa, notując 1:17.601.
Na szczycie wytrzymał tylko do kolejnego podejścia. Lando Norris z McLarena poprawił go o zaledwie 0,001 s – różnica, która w praktyce oznacza remis, choć w tabeli wyników dała Brytyjczykowi pierwsze miejsce.
Leclerc, mimo nieco zużytego kompletu miękkiego ogumienia, zajął trzecie miejsce, tracąc do lidera 0,152 s. Na ostatnim okrążeniu podkręcił tempo, ale i tak był wolniejszy od Norrisa o 0,117 s. Stawka przed kwalifikacjami do GP Meksyku zapowiada się więc wyjątkowo ciasno – a to jeszcze przed debiutem Ryo Hirakawy na torze.