Saul Canelo Alvarez pokonał na punkty Christiana Mbilli w sobotni wieczór w Riyadzie, odbierając Francuzowi niepokonany dotąd pas WBC. Walka poszła na całą dystans – 12 rund – a o jej kierunku zdecydowali sędziowie przy stole.
Karty punktowe różniły się skalą przewagi, ale nie kierunkiem werdyktu: 115-112, 116-111 i 117-110 dla Meksykanina. To 64. zwycięstwo Alvareza w zawodowej karierze i kolejny pas na koncie byłego mistrza czterech kategorii wagowych – pięściarza, którego wielu uważa za jednego z najlepszych w XXI wieku.
Dla „Canelo” była to walka o rehabilitację. Wcześniej przegrał z Terencem Crawfordem, który odebrał mu właśnie pas WBC, a przed starciem z Mbillim musiał jeszcze przejść operację łokcia po problemach zdrowotnych.
Mbilli, urodzony w Kamerunie, a reprezentujący Francję, bronił tytułu jako niepokonany mistrz. Drogę do pełnoprawnego pasa czempiona WBC otworzyło mu zakończenie kariery przez Crawforda – stało się to kilka miesięcy po tym, jak Francuz zremisował z Lesterem Martinezem, obroniwszy wówczas tymczasowy pas WBC w kategorii do 76,2 kilograma. W czerwcu 2025 roku pokazał też siłę, znokautowując Macieja Sulęckiego już w pierwszej rundzie.
Punkt karny w ósmej rundzie
Nie wszystko w starciu z Alvarezem układało się po myśli Francuza. W 8. rundzie sędzia odjął mu punkt za trafienie Meksykanina w tył głowy podczas desperackiego ataku serią. Ta decyzja mogła wpłynąć na ostateczny rozkład kart, choć i bez niej przewaga Alvareza na dwóch z trzech kart była wyraźna.
Dla Alvareza, Meksykanina z bogatym bokserskim CV, Riyadh oznaczał powrót na szczyt po bolesnej porażce z Crawfordem. Dla Mbilliego to był koniec niepokonanej serii – i utrata pasa, który zdobył nie na ringu, a w gabinetach federacji, gdy karierę zakończył Crawford.