Przy stanie 4:2 w pierwszym secie Jelena Rybakina miała dwie piłki na przełamanie powrotne. Zmarnowała obie. I właśnie w tym momencie rozstrzygnął się kierunek całego finału WTA 1000 w Toronto. Iga Świątek, rozstawiona z numerem 7, obroniła się na własnych warunkach, a chwilę później dołożyła kolejne przełamanie, zamykając seta wynikiem 6:2.
Ostatecznie Polka pokonała rozstawioną z „dwójką” Kazaszkę 6:2, 6:3, sięgając po tytuł w Toronto. To dla niej pierwszy triumf od 19 sierpnia 2025 roku, kiedy wygrała turniej w Cincinnati.
Przebieg meczu odbiegał od dotychczasowej rywalizacji obu zawodniczek – przed finałem bilans wzajemnych spotkań wynosił 6-6. W drugiej partii do stanu 2:2 gemy toczyły się zgodnie z serwisem. Potem Świątek, po serii znakomitych wymian, wywalczyła kolejne przełamanie i objęła prowadzenie 3:2. Tego już wystarczyło, by dowieźć spotkanie do zwycięstwa.
Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa po raz kolejny pokazała, że gdy zdobędzie przewagę w kluczowym momencie, potrafi zamknąć mecz bez zbędnych wahań. Finał w Toronto zajął jej niespełna dwie partie – Rybakina, mimo szans w pierwszym secie, nie zdołała odwrócić jego losów.