„W te święta Bożego Narodzenia wracam do Seulu. Do zobaczenia na miejscu” – napisała na Instagramie Iga Świątek. Sześciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych, zajmująca obecnie 8. miejsce w rankingu WTA, swój udział w turnieju pokazowym w stolicy Korei Południowej zapowiedziała już w połowie września.
Towarzystwo, w jakim wystąpi, nie jest przypadkowe. Do Seulu przyjedzie też liderka światowego rankingu, Kazaszka Jelena Rybakina, a obok niej wiceliderka listy WTA, Białorusinka Aryna Sabalenka. Obie zawodniczki wejdą do turnieju bezpośrednio na etapie półfinałów – wcześniej rozstrzygną się dwa mecze, z których wyłonią się ich rywalki.
W pierwszym z nich Rosjanka Mirra Andriejewa, trzecia rakieta świata, zmierzy się z Japonką Naomi Osaką, notowaną na 17. miejscu w rankingu WTA. W drugim na korcie stanie Iga Świątek, a jej przeciwniczką będzie Włoszka Jasmine Paolini, zajmująca 35. pozycję na liście WTA. Oba spotkania wyznaczono na 25 grudnia, pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia.
Rewanż po 514 dniach?
Taki układ par otwiera drogę do spotkania, na które kibice czekają od dawna – w półfinale może dojść do starcia Świątek z Sabalenką. Zwyciężczyni pojedynku Andriejewa – Osaka zagra dalej z Rybakiną, a ta, która wygra mecz Świątek – Paolini, trafi właśnie na Sabalenkę. Półfinały zaplanowano na 26 grudnia, a finał odbędzie się dzień później, 27 grudnia.
Gdyby do tego doszło, byłby to pierwszy mecz Polki z Białorusinką od 514 dni – ostatnie ich starcie rozegrano w półfinale ubiegłorocznego Rolanda Garrosa. Wygrała wtedy Sabalenka, 7:6, 4:6, 6:0. W całej dotychczasowej rywalizacji bilans jest jednak po stronie Świątek – Polka wygrała osiem z trzynastu dotychczasowych meczów z Białorusinką.