„Przeprosiłem Maksa za wczorajszy incydent, ponieważ nie był on potrzebny” — powiedział Liam Lawson, odnosząc się do piątkowej kolizji z Maksem Verstappenem. Za ten incydent Nowozelandczyk miał otrzymać karę przesunięcia o jedną pozycję na starcie. Jak się jednak okazało, to nie był jego największy problem tego weekendu.
W sobotniej sesji kwalifikacyjnej obaj kierowcy Racing Bulls awansowali do Q3 — solidny wynik dla zespołu, który wciąż walczy o środek stawki. Lawson miał pierwotnie wystartować z dziewiątego pola. „Wczorajsza kara oznacza, że wystartuję z dziewiątego pola” — przyznał.
Te plany legły w gruzach kilka godzin później. Liam Lawson został zdyskwalifikowany po kwalifikacjach. Przyczyną było naruszenie przepisów technicznych dotyczących pracy układu hybrydowego. W niedzielny wyścig Nowozelandczyk wyruszy więc z końca stawki.
Lindblad liderem po dyskwalifikacji kolegi
Po wykluczeniu Lawsona rolę najlepszego z kierowców Racing Bulls przejął Arvid Lindblad — zakwalifikował się na dziewiątej pozycji, a do wyścigu ruszy z ósmego pola. Sam Szwed nie był jednak do końca zadowolony z tego, jak pojechał. „W Q2 złapałem naprawdę dobry rytm, ale niestety nie udało mi się go utrzymać w Q3 i nie przejechałem okrążeń na poziomie, na jaki wiem, że mnie stać” — ocenił.
Docenił za to pracę mechaników. „Zespół wykonał świetną pracę przy ustawieniach samochodu w ten weekend, a jego prowadzenie zdecydowanie się poprawiło” — powiedział. Jak dodał, taka pozycja startowa otwiera drogę do punktów. „Nadal startujemy z dobrej pozycji i uważam, że zdobycie punktów jest jak najbardziej w naszym zasięgu” — stwierdził.
Lawson, choć sam ruszy z ostatniego miejsca, patrzy na wynik kwalifikacji z pewną dozą optymizmu — w końcu liczy się forma samochodu, nie tylko jego własna pozycja. „Pozytywnym aspektem jest to, że obaj jesteśmy na czele środka stawki” — zauważył. Zapowiedział też, że w niedzielę będzie wspierał kolegę z zespołu. „Będziemy walczyć o podwójną zdobycz punktową” — zadeklarował.