„Kiedy Steph nie gra, mam okazję spróbować zostać liderem i najważniejszym zawodnikiem drużyny” – powiedział Yaxel Lendeborg po meczu, w którym zdobył 37 punktów. Golden State Warriors pokonali Los Angeles Clippers 124:112. 23-letni skrzydłowy skorzystał z nieobecności Stephena Curry’ego i Draymonda Greena – obu dano wolne przed starciem z Phoenix Suns.
Taki wynik w pierwszym sezonie zawodnika Warriors nie zdarzył się nikomu od czasów Stephena Curry’ego w 2010 roku. Lendeborg trafił 13 z 19 rzutów z gry, w tym sześć z sześciu za trzy punkty. W całej karierze akademickiej tylko raz przekroczył granicę 30 punktów w jednym meczu – w NBA zrobił to już dwukrotnie.
Trener Steve Kerr nie krył zdumienia. „Wiedzieliśmy, że potrafi rzucać, ale nie spodziewałem się tego, co zobaczyłem dzisiaj” – przyznał szkoleniowiec Warriors. Po kwartach: 29:37, 34:20, 29:28, 32:27 na korzyść Golden State. Oprócz Lendeborga punktowali Melton (21), Podziemski (17) i Williams (17); u Clippers najwięcej zdobyli Hachimura (24), Sanders (16) i Garland (15).
Droga od amatora do kandydata na debiutanta roku
Golden State wybrało Lendeborga w drafcie NBA z numerem 11. Na pierwszy rzut oka wybór mógł wydawać się ryzykowny, bo koszykówkę na poważnie, w zorganizowanych rozgrywkach, zaczął dopiero w wieku 18 lat. Kilka lat później zdobywa 37 punktów w NBA i wywołuje zachwyt własnego trenera.
Start tego sezonu pokazuje, że Phoenix i Clippers to nie był przypadek. W pierwszych siedmiu występach w lidze Lendeborg notował kolejno 26, 26, 31 i 37 punktów, a w całym sezonie jego średnie wynoszą 22,7 punktu, 7,3 zbiórki i 3,7 asysty na mecz. Te liczby coraz częściej stawiają go w gronie kandydatów do nagrody dla najlepszego debiutanta sezonu NBA.