„Jak jesteśmy w jednym pomieszczeniu, to jest to normalny chłopak. Może po prostu nie chce medialnie się udzielać, ale to bardzo w porządku człowiek” – mówi Wadim Tarasienko, Rosjanin z polskim paszportem i kolega Maksyma Drabika z Bayersystem GKM Grudziądz. To jedna z kilku podobnych opinii, jakie padły ostatnio na temat kontrowersyjnego żużlowca.
Z klubu płyną sygnały, że Drabik w szatni funkcjonuje jak każdy inny zawodnik. Podobnie mówiono wcześniej w Krono-Plast Włókniarzu Częstochowa i Innpro ROW-ie Rybnik – poprzednich klubach 28-latka. Problem zaczyna się poza szatnią. Drabik, syn legendarnego żużlowca Sławomira Drabika, od kilku sezonów rzadko udziela wywiadów mediom.
Nie zawsze tak było. Jako junior Betard Sparty Wrocław, gdzie zaczynał karierę w PGE Ekstralidze, nie odmawiał rozmów z dziennikarzami. Coś się zmieniło po kłótni z ojcem – jak podaje Przegląd Sportowy, to właśnie wtedy nastąpił przełom w jego zachowaniu. Dołożyła się do tego dopingowa wpadka i roczne zawieszenie, co z pewnością nie ułatwiło mu relacji z otoczeniem.
Bus, boks i „niecodzienne” oświadczenia
Lista incydentów jest długa. W Orlen Oil Motorze Lublin Drabik nie chciał podejść na odprawę zespołu. W Częstochowie, obraziwszy się na cały świat, schował się w busie – do boksu musiał go sprowadzić osobiście wtedy jeszcze prezes Włókniarza, Michał Świącik. Pisane przez żużlowca oświadczenia zapadały w pamięć niecodziennym słownictwem. Były reprezentant Polski bywał więc postacią, z którą klubowi PR-owcy mieli sporo pracy.
Tym bardziej zaskakuje to, co widać w trzecim odcinku drugiego sezonu „Jazdy o złoto” na Canal+. Kamery towarzyszyły GKM-owi podczas przedsezonowego zgrupowania w hiszpańskim Benidorm przed kampanią 2026. I właśnie tam padają słowa, które najlepiej opisują jego relacje z zespołem.
Lider grudziądzkiej ekipy, Michael Jepsen Jensen, ocenił go bez owijania w bawełnę: „Można go odbierać jako specyficznego w naszym środowisku, ale ma do tego swoje powody”. Sam Drabik, gdy przed odprawą zespołu padła kwestia kamer, zapytał wprost: „My tu robimy spotkanie pod publikę, pod kamery? Czy tylko pogadać w sali”. Kiedy zorientował się, że nagranie może zostać wykorzystane, zareagował ostro: „Spróbujcie to udostępnić, to będą to ostatnie słowa, które powiedziałem! Macie zrobić tak, żebym był kur** najdziwniejszy na świecie!”
Zarzucano mu, że skupia się wyłącznie na startach w polskiej lidze i nie żyje zespołem. Ten obraz nie do końca pasuje jednak do innej sceny z tego samego zgrupowania. Gdy trener Robert Kościecha ostrzegał zawodników przed walkowerem i grożącą klubowi karą 500 tys. złotych przed domowym meczem z Betard Spartą Wrocław, to właśnie Drabik przerwał mu, deklarując zbiórkę zespołu: „Zbiórkę zrobimy!”
Na torze sezon 2026 wypadł w jego wykonaniu przeciętnie – w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi zajął 25. miejsce. Rok wcześniej, startując w barwach Innpro ROW-u Rybnik, notowany był znacznie wyżej, na 11. pozycji. Mimo tych wahań formy GKM Grudziądz postawił na kontynuację współpracy – w sezonie 2027 Drabik ponownie pojedzie w barwach klubu z Grudziądza.