FC Porto rozbiło Estoril 4:0 i zanotowało dziesiąte zwycięstwo w dziesiątym meczu ligowego sezonu. Po dziesięciu kolejkach drużyna wciąż ma komplet punktów i prowadzi w tabeli ligi portugalskiej. Tym razem jednak nie wynik rozkręcił rozmowy w całej Portugalii, a gest jednego z obrońców.
W podstawowym składzie Porto na mecz z Estoril znalazło się dwóch reprezentantów Polski — Jan Bednarek i Jakub Kiwior zagrali w duecie środkowych obrońców. Obaj są reprezentantami kraju, a Bednarek na boisku występuje na pozycji stopera. Zabrakło natomiast Oskara Pietuszewskiego — nie znalazł się w kadrze meczowej z powodu problemów zdrowotnych.
Decydujący moment nadszedł jeszcze w pierwszej połowie. Sędzia zarządził wznowienie gry wrzutem z autu, a Bednarek, zamiast ustawiać się do akcji, zaczął protestować i wskazywać w stronę trybun. Na trybunie południowej zauważył kibica, który wyraźnie potrzebował pomocy. Nie zastanawiał się długo — ruszył sprintem w stronę służb medycznych, by dać im znać, co dzieje się na widowni.
Jak podał portugalski dziennik „A Bola”, około 20 minut po rozpoczęciu meczu Bednarek zaalarmował Miguela Nogueirę o incydencie na trybunie południowej Estadio do Dragao — stadionie, na którym Porto właśnie rozgromiło Estoril. Gdy ratownicy wreszcie dotarli do potrzebującego kibica, trybuny odpowiedziały brawami.
„Jaka postawa kapitana”
Reakcja w mediach społecznościowych nie dała na siebie czekać. Konto FCPortoX napisało krótko: „Jaka postawa kapitana Bednarka!”. Formalnie opaskę kapitańską w Porto nosi jednak Diogo Costa — ale po tym, co Bednarek zrobił na trybunach, portugalscy kibice uznali, że przynajmniej na jeden wieczór zasłużył na ten tytuł honorowo.