Czy Sean Strickland ma w ogóle szansę uciec przed Khamzatem Chimaevem? Byłego mistrza kategorii średniej UFC to pytanie nie zajmuje – on już ogłosił, że obława się zaczęła.
Chimaev nie ma wątpliwości: to on powinien dostać następną szansę na pas w kategorii średniej. Tytuł wymknął mu się z rąk w maju tego roku na gali UFC 328, gdzie sędziowie przyznali zwycięstwo Stricklandowi. Ten werdykt wciąż nie daje mu spokoju.
W rozmowie z ESPN Czeczen wrócił do tamtej decyzji sędziów i nie przebierał w słowach. „Nie jestem sędzią, ale nigdy nie widziałem, żeby zawodnik, który ucieka wygrał pojedynek. Pierwszy raz w historii gość uciekając po klatce wygrał pas mistrzowski” – powiedział.
Dla niego rozstrzygnięcie było wręcz odwrotne do tego, co działo się w klatce. „Ja wygrałem pierwszą walkę, ale zabrali mi pas mistrzowski” – stwierdził Chimaev. Sprawa jest dla niego jasna: następnym krokiem musi być rewanż ze Stricklandem, bez żadnych objazdów.
„Zrobimy ten pojedynek, nie martwcie się. Kategoria półciężka, ciężka, gdziekolwiek ucieknie, pójdę za nim. Jestem myśliwym, poluję na niego, a ten kurczak ucieka”.
Chimaev liczy, że Strickland nie będzie szukał wymówek i przyjmie wyzwanie. „Powinien zaakceptować rewanż. Będzie chciał zrobić inne walki, płacze o kasę. Jeśli potrzebuje pieniędzy, niech weźmie walkę ze mną” – dodał.
Od wzajemnego szacunku do nowej wojny słów
Przed pierwszym starciem obaj zawodnicy ostro się przerzucali słowami. Po walce przyszło zaskakujące ocieplenie – Chimaev i Strickland publicznie oddali sobie szacunek. Nie trwało to długo. Teraz Czeczen znów podpuszcza rywala w mediach społecznościowych, zapowiadając pościg niezależnie od tego, w jakiej kategorii wagowej ten się schowa.
32-letni Chimaev broni swojej pozycji nie tylko słowami. Jego zawodowy rekord to 15 wygranych i tylko 1 porażka, a aż 12 z tych zwycięstw padło przed czasem. Na koncie ma triumfy nad takimi nazwiskami jak Dricus Du Plessis, Gilbert Burns i Kamaru Usman. To tłumaczy, czemu wciąż zajmuje 1. miejsce w rankingu wagi średniej UFC i 10. miejsce w klasyfikacji generalnej bez podziału na kategorie.
Pytanie nie brzmi już, czy Chimaev chce rewanżu – to wie każdy, kto śledzi jego media społecznościowe. Pytanie brzmi, czy Strickland zgodzi się stawić czoła „myśliwemu”, który twierdzi, że już raz go pokonał, zanim odebrano mu za to pas.