W finale turnieju ITF W35 na Malcie „doświadczona reprezentantka Grecji Valentini Grammatikopoulou” okazała się po prostu za mocna. Weronika Ewald musiała uznać jej wyższość, przegrywając 4:6, 3:6.
Do tego meczu Ewald podchodziła jako druga najwyżej rozstawiona zawodniczka w drabince głównej. Drogę do finału przeszła niemal bez strat – oddała rywalkom tylko jednego seta, co stawiało ją w roli jednej z głównych faworytek całego turnieju. Grammatikopoulou jednak też miała swój moment: w półfinale wyeliminowała turniejową „jedynkę”. Już wtedy można się było spodziewać, że Polkę czeka ciężki wieczór.
Pierwsza partia posypała się od pierwszych minut. Ewald straciła cztery gemy z rzędu na starcie i momentalnie wypadła z rytmu meczu. Grecka tenisistka tej przewagi już nie puściła – wykorzystała pierwszą piłkę setową i zamknęła seta na swoją korzyść.
Walka w drugim secie nie wystarczyła
Druga odsłona wyglądała zupełnie inaczej. Już w otwierającym gemie Ewald przełamała serwis Grammatikopoulou – było jasne, że bez walki meczu nie odda. W całej partii przełamała rywalkę dwa razy, sama jednak oddała własne podanie aż trzykrotnie. Ta różnica na returnie ostatecznie zdecydowała o wyniku finału. Całość trwała blisko godzinę i 25 minut.
Dla Ewald to kolejny trudny moment w tym sezonie. Finał na Malcie to już druga w tym roku przegrana w decydującym meczu turnieju – pierwszego tytułu w tej kampanii Polka wciąż nie ma na swoim koncie. Forma zaprezentowana w drodze do finału sugeruje jednak, że na kolejną szansę nie będzie musiała czekać zbyt długo.