Esteban Ocon nie pojedzie w GP Meksyku. Za kierownicą Haasa zobaczymy 32-letniego Ryo Hirakawę – i dla Japończyka to coś znacznie poważniejszego niż jednorazowy występ.
Hirakawa zdążył już wziąć udział w piątkowym treningu na torze Autodromo Hermanos Rodriguez, finiszując na piętnastej pozycji. To jego trzecia sesja treningowa w F1 w tym sezonie – wcześniej zasiadał w kokpicie Haasa VF-26 podczas innych rund. Teraz jego rola w Meksyku rośnie znacznie bardziej.
Zespół potwierdził, że Hirakawa pojawi się na trzecim treningu i sobotnich kwalifikacjach jako partner Olivera Bearmana. Potem czeka go niedzielny wyścig – pierwszy w jego karierze w Formule 1. Dwukrotny mistrz świata WEC i zwycięzca 24h Le Mans z Toyotą debiutuje więc na zupełnie innym poziomie rywalizacji. Choć, patrząc na jego dorobek w sportcarach, trudno wymyślić lepszą szkołę radzenia sobie z presją wielkiego wydarzenia.
Haas nie tłumaczy decyzji
W oficjalnym komunikacie Haas nie podał żadnych szczegółów dotyczących przyczyn wycofania Ocona. Zespół dodał też, że na razie nie planuje kolejnego oświadczenia w tej sprawie. Brak wyjaśnień otwiera pole do spekulacji – jedynym pewnym faktem na dziś jest nieobecność Francuza w Meksyku.
Sprawę trzeba jednak czytać w szerszym kontekście. Haas poinformował już, że 30-letni Ocon rozstanie się z zespołem po sezonie 2026, a jego fotel w przyszłym roku przejmie Rafael Camara. Sam Francuz ma być bliski porozumienia z Aston Martinem na rolę kierowcy rezerwowego w sezonie 2027. Jego droga w F1 i tak skręcała już w nową stronę, zanim doszło do Meksyku.
Dla Hirakawy ten weekend to zupełnie inna opowieść. To szansa, by po miesiącach w roli kierowcy testowego wreszcie wystartować w wyścigu – na co czekał od swoich pierwszych treningów w barwach Haasa.