„Całe spotkanie skończyło się wyrzuconym przez Huberta wolejem” – tak zakończył się mecz otwarcia turnieju w Paryżu między Hubertem Hurkaczem a Lorenzo Musettim. Polak przegrał z Włochem w pierwszej rundzie 7:6(3), 7:6(10).
Spotkanie trwało godzinę i czterdzieści pięć minut, a Hurkacz reprezentował Polskę, podczas gdy Musetti grał w barwach Włoch. Oba sety rozstrzygnęły się w tie-breakach – choć ich przebieg nie mógł się bardziej różnić.
Pierwsza partia upłynęła bez większych emocji przy returnie – w całym secie padł tylko jeden break-point. W tie-breaku Musetti wyszedł na prowadzenie od wyniku 3:3 i nie puścił go z rąk, zamykając seta bez większych problemów.
W drugiej partii zrobiło się już naprawdę gorąco. Przez dwanaście gemów returnujący nie wypracowali sobie ani jednej okazji do przełamania. O losach seta zdecydował więc kolejny tie-break – i to on dał najwięcej emocji w całym meczu.
Musetti serwował po piłkę meczową, lecz Hurkacz obronił ją efektownym returnem z forhendu, wyrównując na 6:6. Moment później Włoch miał już kolejną szansę na zwycięstwo, ale Polak zgasił ją asem. Potem sytuacja się odwróciła – dwie piłki setowe miał Hurkacz, jednak nerwy lepiej zniósł Musetti, dopisując te wymiany na swoje konto.
Druga porażka w sezonie i koniec rywalizacji z Włochem
To już drugie w tym sezonie zwycięstwo Musettiego nad Hurkaczem. Na odpoczynek Włoch nie ma czasu – w środę czeka go starcie z liderem światowego rankingu Alexandrem Zverevem.
Dla Hurkacza ta porażka w Paryżu to coś więcej niż wypadnięcie z turnieju – to zamknięcie całego sezonu. W kalendarzu ATP zostały jeszcze turniej w Sztokholmie i wieńczące rok ATP Finals, ale Polaka na korcie już w nich nie zobaczymy. Wrocławianina czeka teraz odpoczynek, a później przygotowania do kolejnego sezonu.