Czy Barcelona, z Wojciechem Szczęsnym na ławce rezerwowych, zatrzyma serię porażek i upilnuje Aston Villę Matty’ego Casha? Odpowiedź przyniesie 4. kolejka fazy ligowej Ligi Mistrzów. Aston Villa zagra na wyjeździe z Barceloną na Camp Nou, a Slavia Praga podejmie u siebie Arsenal – to dwa z meczów, w których zobaczymy polskich piłkarzy.
Po trzech seriach spotkań pięć zespołów ma komplet dziewięciu punktów w fazie ligowej liczącej 36 uczestników. Na czele tabeli stoi broniące trofeum Paris Saint-Germain. Oprócz paryżan wśród liderów są po dwie ekipy z Anglii i Hiszpanii – komplet punktów mają także Real Madryt, Betis Sevilla i Liverpool, obok PSG i Aston Villi.
We wtorek PSG zagra na wyjeździe z Villarrealem. To pierwsza konfrontacja tych klubów w historii. Francuzi mają za sobą dziewięć zwycięstw z rzędu we wszystkich rozgrywkach, w tej serii strzelili rywalom łącznie 30 goli. Villarreal plasuje się z kolei w środku tabeli – tak w La Liga, jak i w Lidze Mistrzów.
Barcelona szuka formy, Aston Villa jedzie z Cashem
Aston Villa pod wodzą Hiszpana Unaia Emery’ego jedzie do Barcelony w dobrych humorach. W składzie gości z Birmingham gra reprezentant Polski Matty Cash, choć w najbliższej kolejce Premier League zawodnik będzie pauzował z powodu nadmiaru żółtych kartek. Inaczej wygląda sytuacja Barcelony, gdzie rezerwowym bramkarzem jest Wojciech Szczęsny – w Europie Katalończycy przeżywają trudniejszy moment. Zespół trenera Hansiego Flicka przegrał w poprzedniej kolejce Ligi Mistrzów w Paryżu 2:4, a trzy dni później stracił też El Clasico z Realem Madryt 1:2. W sobotę przyszła jednak efektowna odpowiedź: 6:1 z Alaves w lidze hiszpańskiej, w której Barcelona wciąż prowaduje w tabeli.
Stawka starcia na Camp Nou jest wysoka, bo czołowa ósemka fazy ligowej trafi bezpośrednio do 1/8 finału. Statystyki przemawiają na korzyść gospodarzy: Barcelona jako gospodarz nie przegrała z angielskimi przeciwnikami prawie 20 lat, notując w tym czasie 10 zwycięstw i pięć remisów. Z drugiej strony Katalończycy nie rywalizowali z Aston Villą w europejskich pucharach ponad 40 lat, co dodaje temu pojedynkowi smaku nowości.
W Pradze mistrz Czech, Slavia, podejmie w środę Arsenal – najlepszą angielską drużynę poprzedniego sezonu i obecnego lidera tabeli bieżących rozgrywek. Londyńczycy mają w tej edycji Ligi Mistrzów siedem punktów, choć stracili pierwsze dwa w poprzedniej kolejce, remisując w Monachium 2:2. Slavia dysponuje jedynie jednym punktem, wywalczonym w Baku, i czeka na zwycięstwo w tych rozgrywkach od września 2007 roku. Dla gospodarzy niedobrą wróżbą przed rewanżem jest wynik z 4 listopada 2025 roku, kiedy to Arsenal wygrał z Pragą na Edenie 3:0.
Betis Sevilla, z kompletem punktów na koncie, zmierzy się w Dortmundzie z Borussią, która zebrała dotychczas sześć. Niemiecki klub w sobotę zremisował w Monachium z Bayernem w klasyku Bundesligi, a dyrektor sportowy BVB Lars Ricken przyznał po tym meczu: „Od dłuższego czasu gra przeciw nam to nic przyjemnego. Do tego, jak ostatnio w Monachium, nie poddajemy się. A kolejny nieprzegrany mecz tylko dodaje nam pewności siebie”.
Real Madryt, który w poprzedniej kolejce odwrócił losy meczu na Stadionie Olimpijskim w Rzymie i wygrał 4:3, teraz zagra w Atenach z AEK. Liverpoolu czeka z kolei wyjazd do Stambułu na mecz z Fenerbahce, które swoją drogę do Ligi Mistrzów zaczęło latem od eliminacji Górnika Zabrze.
Polski akcent znajdziemy też w meczu FC Porto z Napoli. W drużynie Porto grają Jan Bednarek, Jakub Kiwior i Oskar Pietuszewski. Portugalczycy w środę będą szukać pierwszego punktu w tej edycji rozgrywek – do tej pory wyłącznie przegrywali. Atletico Madryt podejmie z kolei Bayern Monachium, a historia tych spotkań sprzyja gospodarzom – w dotychczasowych meczach goście nigdy nie odnieśli zwycięstwa.