„Nie czuję żadnego regresu” – mówił jeszcze rok temu Noriaki Kasai, zapowiadając, że zamierza skakać do sześćdziesiątki. Na mistrzostwach Japonii w Hakubie 54-letni skoczek po raz kolejny pokazał, że to nie były czcze słowa.
Konkurs na skoczni dużej (HS 134) odbył się na obiekcie olimpijskim w Hakubie. Już po pierwszej serii stadion zelektryzował Kasai – skok na 130. metr dał mu czwarte miejsce. Taką samą odległość osiągnął Seigo Sasaki, młodszy od niego o 36 lat. Do podium Japończykowi brakowało w tamtym momencie zaledwie czterech punktów.
W drugiej serii bajka się skończyła. 98 metrów – to było daleko od tego, co pokazał wcześniej. Ostatecznie Kasai sklasyfikowany został na 13. miejscu, ale sama pierwsza seria wystarczyła, by przypomnieć wszystkim, kto wciąż umie postawić wyzwanie najlepszym.
Nikaido nie dał się zaskoczyć
Tytułu mistrza Japonii na skoczni dużej obronił Ren Nikaido, trzykrotny medalista olimpijski z Mediolanu i Cortiny d’Ampezzo. W finale poszybował na 133 i 129,5 metra, co dało mu przewagę ponad 50 punktów nad drugim Yukiyą Sato. Trzecie miejsce przypadło Sakutaro Kobayashiemu.
Na starcie zabrakło Naokiego Nakamury oraz Ryoyu Kobayashiego – dwukrotnego zdobywcy Kryształowej Kuli i trzykrotnego triumfatora Turnieju Czterech Skoczni. Obaj mają już zagwarantowane miejsce w kadrze A na nadchodzący sezon, więc krajowy konkurs nie był dla nich konieczny. Japońscy trenerzy traktowali mistrzostwa raczej jako okazję do wyłonienia pozostałych zawodników uzupełniających limit startowy kadry.
Dzień wcześniej, na skoczni normalnej (HS 98), najlepszy był Ryota Yamamoto, a na podium stanęli z nim Keiichi Sato i Shinnosuke Fujita. Kasai zajął tam 25. miejsce. Sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich startuje 20 listopada w Lillehammer. W kadrze A Japonii 54-latka nie będzie, ale w Hakubie jego sportowy upór dał się odczuć po raz kolejny.