„Ostatni taniec” — tak Ołeksandr Usyk określił to, co jeszcze zostało mu do zrobienia w boksie. Problem w tym, że scenariusz tego pożegnania może zależeć od Michała Cieślaka.
5 grudnia Cieślak zmierzy się z Davidem Benavidezem. To nie jest zwykła walka wieczoru. Benavidez broni tytułów WBA i WBO w wadze junior ciężkiej, a pokonanie Polaka otworzyłoby mu drogę po trzeci pas mistrzowski. Trzeci pas to już zupełnie inna liga — bo wtedy na horyzoncie pojawia się Usyk.
Sam Benavidez nie kryje, jak wysoko mierzy. Przekonywał, że walka z Usykiem o komplet trzech mistrzowskich trofeów byłaby jednym z najważniejszych wydarzeń w historii wagi junior ciężkiej. To nie tylko marketingowa zagrywka Amerykanina — temat żyje już własnym życiem po stronie medialnej.
Mike Coppinger, dziennikarz „Ring Magazine”, przekazał, że sam Usyk jest zainteresowany tym pojedynkiem. A to zupełnie inna skala wiarygodności niż plotki krążące wokół stołu negocjacyjnego.
Powrót do wagi, którą opuścił siedem lat temu
Usyk to były niekwestionowany mistrz świata wagi ciężkiej. Starcie z Benavidezem oznaczałoby dla niego coś, co dziś wydaje się niemal egzotyczne — powrót do limitu wagowego poniżej 91 kg. W ostatnim występie Ukrainiec ważył prawie 106 kg, czyli kilkanaście kilogramów więcej niż wymagałaby kategoria junior ciężka.
Po raz ostatni Usyk boksował w tej wadze w 2018 roku, kiedy skompletował wszystkie najważniejsze tytuły. Potem przeniósł się do wagi ciężkiej i tam również zdobył komplet pasów. W czerwcu zwakował jednak mistrzowskie trofea — sygnał, że kariera wchodzi w ostatnią fazę.
Walka z Benavidezem, gdyby doszła do skutku, mogłaby stać się definitywnym pożegnaniem Usyka z ringiem. Ale — i tu wracamy do grudnia — wszystko zaczyna się od wyniku w Polsce, a właściwie od wyniku Polaka.
Warunek jest brutalnie prosty: scenariusz Usyk-Benavidez zadziała tylko wtedy, gdy Amerykanin pokona Cieślaka. Porażka zburzyłaby cały plan — Benavidez nie skompletowałby trzech pasów, a ewentualna walka z Usykiem straciłaby rangę mistrzowską, zamieniając się w zwykły pojedynek bez tytułów na szali.
A Cieślak akurat nie jest przeciwnikiem, którego można bez ryzyka wpisać w rubrykę „formalność”. Polak ma na koncie 28 wygranych i tylko dwie porażki. Ostatnią zaliczył w lutym 2022 roku, przegrywając z Lawrencem Okolie w walce o pas WBO. Od tamtej pory minęło blisko cztery lata bez przegranej.
Benavidez wyjeżdża więc na ring z czymś więcej niż obroną pasów na kartach. Stawką jest cała architektura jego — i Usyka — najbliższych miesięcy.