Czwartkowy bieg na 5000 m, otwierający pierwszy dzień mistrzostw Polski w tomaszowskiej Arenie Lodowej, nie pozostawił nikomu wątpliwości, kto stanie na najwyższym stopniu podium. Władimir Semirunnij był bezkonkurencyjny – drugiego Mateusza Śliwkę wyprzedził o ponad 20 sekund. W dodatku poprawił własny rekord toru, kończąc bieg z czasem 6.09,98.
Był to pierwszy oficjalny start wicemistrza olimpijskiego z ZIO 2026 w nowym, poolimpijskim sezonie. Na Igrzyskach Semirunnij wywalczył srebro na 10 000 m, co dało Polsce drugi medal tamtych zawodów. Złoto na krajowym czempionacie w biegu na 5000 m można więc traktować jako rozgrzewkę przed resztą sezonu – choć rozgrzewkę na bardzo wysokim poziomie.
Sam zawodnik po biegu nie krył, że mimo rekordu toru liczby go do końca nie satysfakcjonują. „Bardziej niż o rekordzie toru myślałem o moim rekordzie Polski z Inzell (6.07,71)” – przyznał. Do tamtego wyniku zabrakło więc ponad dwóch sekund, a powód był konkretny. „Nie zabrakło tak dużo, ale 'siadłem’ na ostatniej rundzie” – wyjaśnił.
23-letni łyżwiarz zaznaczał jednak, że forma na starcie sezonu jest zupełnie inna niż rok wcześniej. „Na początku sezonu czuję się dużo lepiej niż przed rokiem” – przekonywał.
Krótsze płozy i treningi w warunkach wysokogórskich
Za progresem stoi zmiana sprzętu i nietypowe przygotowania. Semirunnij zdradził, że obecnie jeździ na coraz krótszych płozach. Do tego dołożył pracę w warunkach obniżonej zawartości tlenu – sporo czasu spędził w pokojach hipoksyjnych imitujących warunki wysokogórskie. Przygotowania uzupełniły zgrupowania w Font-Romeu i w Livigno.
Cel tych zabiegów był jasny: nie powtórzyć problemów z poprzedniego sezonu. „Robimy to, żebym nie miał już takich problemów, jak w poprzednim sezonie podczas startów na torze w Salt Lake City i żeby być jeszcze lepszym” – mówił Semirunnij.
„W tym sezonie chciałbym stawać na podium Pucharu Świata i zdobyć medale w mistrzostwach Europy i świata” – zadeklarował łyżwiarz.
Teraz czeka go dalsza część mistrzostw Polski. W kolejnych dniach zawodów w Arenie Lodowej Semirunnij pojedzie jeszcze na 1000, 1500 i 10 000 m, a także wystąpi w biegu drużynowym. Po tym, co pokazał na otwarcie, trudno nie widzieć w nim głównego kandydata do kolejnych medali.