Pierwsza porażka w karierze zawodowej. Iwo Baraniewski przegrał na gali UFC 331, i to w okolicznościach, które dopiero teraz wychodzą na jaw. 27-letni Polak uległ Alonzo Menifieldowi niejednogłośną decyzją sędziów po trzech rundach — po raz pierwszy w organizacji musiał przejść cały dystans walki.
Powód? Problemy z robieniem wagi, i to poważne. Trener zawodnika, Kamil Umiński, opowiedział o tym na antenie „Kanału Sportowego”: proces schodzenia do limitu był wyjątkowo wyczerpujący, a organizm Baraniewskiego w pewnym momencie zaczął zatrzymywać wodę. W ciągu około 12 godzin zawodnik trafił do sauny aż osiem razy.
To było koszmarne robienie wagi. Na końcu już mu się tam woda zatrzymała i tak naprawdę w ciągu 12 godzin robiliśmy w sumie 8 wejść do sauny, więc walczyliśmy tak naprawdę o każde 100 gramów. Tam końcówka była naprawdę ciężka. (…) Robienie hydrolizy 5 razy w ciągu roku może być bardzo zgubne.
Piąty występ w rok wziął swoje żniwo
Menifield był już piątym rywalem Baraniewskiego w ciągu mniej więcej roku. Takie tempo w końcu musiało się na czymś odbić — jak przyznaje Umiński, wielokrotne robienie wagi metodą hydrolizy, powtarzane w krótkich odstępach czasu, potrafi być groźne dla zdrowia.
Kontrakt z UFC Polak wywalczył podczas Dana White’s Contender Series, a w organizacji zadebiutował starciem z Ibo Aslanem. Potem przyszły kolejno walki z Austenem Lane’em i Juniorem Tafą, zanim naprzeciw niego stanął Alonzo Menifield. Baraniewski rywalizuje w kategorii półciężkiej.
Teraz czas na przerwę. Po serii intensywnych starć zawodnik sam zapowiedział, że potrzebuje odpoczynku i nie zamierza od razu wchodzić w kolejny obóz treningowy. Na jego następny występ w klatce trzeba będzie poczekać jakieś pół roku.