Co dzieje się z główną walką gali, gdy jeden z jej uczestników trafia nie na wagę, a do lekarza? Sean Brady wypada z walki wieczoru, a organizacja gorączkowo szuka zastępstwa dla jego rywala, Gabriela Bonfima.
Brady, Amerykanin i czołowy zawodnik kategorii półśredniej, doznał kontuzji, która wyklucza go ze starcia z Bonfimem. Jako pierwszy poinformował o tym brazylijski dziennikarz Laerte Viana. Na razie nie wiadomo, o jaki uraz chodzi ani na jak długo wyłącza on Amerykanina z rywalizacji. A czas goni — do gali w momencie ogłoszenia kontuzji zostało mniej niż 10 dni.
Gala, zaplanowana na 7 listopada w Meta Apex, miała w głównym pojedynku zderzyć właśnie Bonfima z Bradym. Teraz UFC rozważa dwa scenariusze. Pierwszy to wprowadzenie umownego limitu wagowego i znalezienie nowego przeciwnika dla Bonfima. Drugi, bardziej radykalny, to całkowite odwołanie tej walki — gdyby do tego doszło, nowym main eventem wieczoru stałby się pojedynek Virna Janiroba z Tatianą Suarez.
Passa Brady’ego przerwana nokautem
Przed starciem na UFC 322 Brady wygrał trzy walki z rzędu. Rok przed publikacją tej informacji zmierzył się tam z Michaelem Moralesem — Wenezuelczykiem, który przerwał passę Amerykanina, nokautując go już w pierwszej rundzie. Starcie miało duże znaczenie dla układu sił w dywizji do 77 kilogramów.
Zawodnik z Filadelfii wrócił do klatki na UFC 328, gdzie zmierzył się z Joaquinem Buckleyem. Tym razem zdominował rywala, nie dając mu większych szans — aż dwóch sędziów wypunktowało tamten pojedynek 30-25 na jego korzyść. W sierpniu tego roku spróbował sił poza klatką MMA: na gali RAF 12 zmierzył się z Jordanem Burroughsem na zasadach zapaśniczych i przegrał przez Tech Fall w drugiej rundzie.
Bonfim z kolei jedyną porażkę w UFC poniósł w listopadzie 2023 roku, przegrywając z Nicolasem Dalbym — to była jego pierwsza zawodowa klęska w ogóle. Od tamtej pory Brazylijczyk nie zna smaku porażki: wygrał pięć walk z rzędu, co wywindowało go do czołówki kategorii. Jego bilans w UFC to obecnie 7-1. Teraz musi czekać, aż organizacja zdecyduje, czy w ogóle zawalczy 7 listopada — i z kim.