Dana White nie owijał w bawełnę. Przyznał, że życzył Francisowi Ngannou porażki w walce z Cyrylem Gane’em. „Damn right I wanted Ngannou to lose” – powiedział wprost szef UFC, wracając do pojedynku z 2022 roku.
Emocje wokół tamtej walki sięgały zenitu. White opuścił arenę zaraz po jej zakończeniu – pas mistrzowski na Ngannou musiał więc założyć ktoś inny, bo szefa UFC już przy tym nie było.
Skąd taka niechęć? Konflikt między obiema stronami tlił się już wcześniej. Ngannou domagał się możliwości występowania również w zawodowym boksie, na co UFC się nie zgadzało. Ten spór ostatecznie doprowadził do rozstania zawodnika z organizacją.
Ngannou nie zostawił tego bez odpowiedzi
Kameruńczyk odpisał White’owi w publicznym wpisie, i nie były to słowa pojednania. Oskarżył szefa UFC o to, że przez ponad trzy lata wydawał ogromne pieniądze na kancelarie prawne, budując „plan ucieczki” od niego – podczas gdy on sam, jak twierdzi, robił wszystko, by White nigdy nie odzyskał wolności.
Saying the guy that I spent over three years and a lot of money in law firms building an escape plan to get away from, meanwhile he was doing everything in his power to ensure I was never free.
Na koniec Ngannou nie zostawił złudzeń co do tego, jak ocenia wynik tamtej walki. „You have to take that loss; it is irreversible” – napisał, przypominając White’owi, że tamtej porażki nie da się już cofnąć.