Wystarczyła jedna wzmianka. W środę w Londynie, na konferencji prasowej promującej pojedynek Fury’ego z Joshuą, Turki Al-Sheikh, finansujący walkę, zaczął po kolei wymieniać partnerów biznesowych. Gdy podziękował siedzącemu obok niego Nickowi Khanowi z grupy TKO, sala przyjęła to bez emocji. Chwilę później Al-Sheikh wspomniał też Danę White’a — i spokój w ułamku sekundy zmienił się w głośne gwizdy.
Co ciekawe, szefa UFC w ogóle nie było na londyńskim wydarzeniu. I nie musiał tam być — samo nazwisko wystarczyło, by kibice jasno dali do zrozumienia, co myślą o White’ie.
Taka reakcja publiczności szczególnie ucieszyła Eddiego Hearna, menedżera Joshuy. Nic dziwnego — White od lat jest krytykiem i biznesowym rywalem brytyjskiego promotora, a relacje między nimi nigdy nie były ciepłe, delikatnie mówiąc.
Pierwszy staredown po latach rywalizacji
Po konferencji Tyson Fury i Anthony Joshua stanęli twarzą w twarz po raz pierwszy w ramach promocji grudniowego pojedynku. Starcie wzroków trwało ponad minutę i miało spokojny, chwilami nawet żartobliwy przebieg. Fury w pewnym momencie wspiął się na palce, chcąc podkreślić przewagę wzrostu, a Joshua odpowiedział na koniec lekkim połaskotaniem rywala — napięcie puściło zupełnie.
Sam pojedynek to jedno z najgłośniej zapowiadanych starć w historii brytyjskiego boksu wagi ciężkiej. Dwaj byli mistrzowie świata zmierzą się 11 grudnia 2026 roku na Principality Stadium w Cardiff. Transmisję na żywo zapewni Netflix — wybór, który sam w sobie mówi wiele o skali przedsięwzięcia i globalnym zasięgu, na jaki liczą organizatorzy.