Jak to możliwe, że usłyszysz od szefa UFC, że stoczyłeś „jedną z najgorszych walk” w historii programu – a chwilę później i tak wychodzisz z kontraktem największej organizacji MMA na świecie w kieszeni? Dokładnie to przytrafiło się Adamowi Diopowi podczas ostatniej edycji Dana White’s Contender Series.
Z wtorku na środę w Las Vegas odbyła się kolejna gala cyklu. Na karcie znalazły się cztery pojedynki. Każdy z ośmiu uczestniczących zawodników opuścił oktagon z kontraktem UFC w kieszeni.
Najwięcej emocji wywołała jednak nie walka wieczoru, a starcie wagi ciężkiej między Adamem Diopem a Zarubekiem Sabanovem. Dana White ocenił je bez ogródek – jedna z najgorszych walk, jakie kiedykolwiek widział w ramach Contender Series. Diop, zawodnik z Senegalu, ostatecznie zakończył pojedynek przed czasem w drugiej rundzie.
Szef UFC nie oszczędzał go w pomeczowej rozmowie. „Twoja walka była koszmarna, niechlujna i była jedną z najgorszych walk, jakie kiedykolwiek widziałem w Contender Series” – powiedział White wprost do zawodnika. Dorzucił jeszcze uwagę o technice: „Twoja stójka jest okropna”. Zauważył przy tym, że sam przebieg starcia zniechęcił widownię – publiczność zaczęła buczeć na Diopa już w trakcie walki. Nie obyło się też bez komentarza na temat wieku: „A tutaj jest jeszcze większy problem: masz 31 lat”.
Mimo całej tej listy zarzutów, szef UFC i tak wręczył Senegalczykowi kontrakt. Tyradę zakończył słowami: „Nie spraw, żebym tego żałował. Adama, wstawaj. Witamy w UFC”.
Diop, walczący pod pseudonimem „Blindé”, zadebiutował zawodowo w MMA w 2022 roku. Karierę budował we Francji, w organizacji Hexagone MMA, a ostatnio występował w EFC, gdzie zdobył pas mistrzowski.
Reszta karty bez kontrowersji
Pozostałe pojedynki wieczoru przebiegły dla oceniających zdecydowanie spokojniej. Niepokonana 25-letnia Aieza Bertolso z Brazylii przypieczętowała awans do UFC. Zawodniczka wagi słomkowej z Alto Taquari poddała Camile Reynoso duszeniem po zaledwie 3 minutach i 2 sekundach walki.
Równie błyskawicznie zakończył się pojedynek Iana Escuzy. Peruwiańczyk potrzebował jedynie 32 sekund, by rozprawić się z Włochem Luca Borando.
W walce wieczoru George Staines pokonał Loai Abushaara, wykorzystując slam i serię uderzeń w parterze. Z wyniku był zachwycony Paddy Pimblett, klubowy kolega Stainesa, który śledził jego występ zakończony kontraktem w efektownym stylu.