Dwadzieścia lat temu nikt by nie wpadł na to, że ich drogi skrzyżują się kiedyś na gali w Radomiu. Marcin Sianos, zanim w ogóle pomyślał o treningach sportów walki, przypadkiem natknął się na Krzysztofa Włodarczyka. Gorzej, że wtedy nie miał pojęcia, z kim rozmawia — pomylił go z innym pięściarzem.
24 października, na gali Babilon 61, ta historia nabierze zupełnie innego ciężaru. Sianos stanie naprzeciw Włodarczyka w walce na zasadach boksu w małych rękawicach. Starcie już teraz przyciąga uwagę fanów — w końcu Włodarczyk od lat kojarzony jest z profesjonalnym ringiem bokserskim.
Przed samą walką Sianos wrócił pamięcią do kulis tamtego pierwszego spotkania sprzed dwóch dekad. Sportów walki jeszcze wtedy nie trenował. Zupełnie inny etap życia. Spotkanie z człowiekiem, który dziś wyjdzie po drugiej stronie ringu, było czystym przypadkiem — bez cienia rywalizacji, bez żadnych podtekstów.
Teraz role się odwróciły. Anegdota o pomyłce sprzed lat zamienia się w prawdziwą konfrontację na gali w Radomiu. Kibice MMA i boksu zobaczą, jak zamyka się pętla, która zaczęła się od zwykłego nieporozumienia co do tożsamości rywala.