„Rosjanin pokonał Meraba Dvalishviliego podczas UFC 333” — tym krótkim zdaniem można streścić pięć rund szaleństwa, jakie rozegrali Petr Yan i jego gruziński rywal. Sędziowie nie mieli wątpliwości: wygrał Yan, a na kartach punktowych pojawił się wynik 48-47. Werdykt zapadł po pełnym dystansie pięciu rund i mistrz zachował swój pas.
Początek jednak wyraźnie należał do Gruzina. Dvalishvili, znany jako „Maszyna” oraz „No Mercy”, od pierwszych sekund próbował dyktować warunki. W pierwszej rundzie dwa razy szedł w obalenie — bez skutku. A jednak właśnie jemu sędziowie oddali tę część walki.
W drugiej rundzie „Maszyna” postawiła na swoim i na moment znalazła się górą w parterze. To przełożyło się na kolejny punkt — druga runda trafiła na konto Gruzina.
Yan odpowiada ciosami, Dvalishvili trzyma się na nogach
Potem nastąpił zwrot. Yan trafił rywala mocnym kopnięciem na wątrobę, a ból na twarzy Dvalishviliego trudno było przeoczyć. Gruzin mimo to przetrwał końcówkę tej rundy.
Czwarta runda była najlepszą z całej walki w wykonaniu Rosjanina. Yan złożył kombinację zakończoną ciosem w tułów, a chwilę później dosięgnął Dvalishviliego mocnym prawym w szczękę. Być może właśnie ten fragment zdecydował o końcowym werdykcie.
Piąta, ostatnia runda nie dała jasnej przewagi żadnemu z zawodników — inicjatywa przechodziła z rąk do rąk. Mimo wyrównanego finiszu z oktagonu z podniesioną ręką i pasem na biodrze zszedł Yan.