Ile trzeba czasu, żeby zdetronizować legendę kategorii muszej? Payton Talbott (12-1) dał odpowiedź w dwie minuty i dziewięć sekund, błyskawicznie rozprawiając się z Deivesonem Figueiredo (25-8-1) w co-main evencie gali UFC 332.
Przed wejściem do klatki Talbott miał na koncie 12 wygranych i tylko jedną porażkę. Figueiredo przystępował do starcia z bilansem 25 zwycięstw, 8 porażek i 1 remisem – jako były mistrz UFC w wadze muszej.
Brazylijczyk, znany w środowisku jako Bóg Wojny, zaczął nieźle, trafiając rywala solidnym lowkickiem. To był jednak jego jedyny moment w tej walce. Talbott odpowiedział mocnym ciosem i Figueiredo wylądował na deskach.
Brazylijczyk zdołał wstać i próbował ratować sytuację sprowadzeniem walki do parteru. Bez skutku. Talbott nie dał mu ani chwili na regenerację – zasypał rywala gradem ciosów, aż ten osunął się pod siatką, a sędzia przerwał pojedynek.
Druga legenda w ciągu kilku miesięcy
To nie pierwszy głośny skalp Talbotta w ostatnim czasie. Pod koniec ubiegłego roku, na gali UFC 323, Amerykanin pokonał na pełnym dystansie Henry’ego Cejudo. Po starciu z Figueiredo jego bilans w organizacji wygląda jeszcze lepiej – 6 wygranych w 7 walkach rozegranych w UFC.
Dla Figueiredo to kolejny trudny wieczór w ciągu dłuższej, niełatwej passy. Brazylijczyk od kilku lat startuje w limicie do 135 funtów, w kategorii koguciej, gdzie na początku wyglądał wręcz dominująco – trzy zwycięstwa z rzędu. Potem forma wyraźnie się posypała: po tamtej serii wygrał zaledwie raz w kolejnych sześciu pojedynkach.