Conor McGregor wróci do klatki po raz pierwszy od pięciu lat — i zrobi to w walce wieczoru największej gali roku. UFC 329 odbędzie się 11 lipca 2026 roku w Las Vegas, zamykając International Fight Week. Rywalem Irlandczyka będzie Max Holloway w długo wyczekiwanym rewanżu.
Oficjalną zapowiedź walki UFC opublikowało w połowie maja 2026 roku. W ciągu pięciu lat nieobecności 37-latek zdążył zadebiutować na srebrnym ekranie, ogłosić kandydaturę w wyborach prezydenckich, po czym się z nich wycofać. Wcześniej odpadł też zaplanowany pojedynek z Michaelem Chandlerem.
Przerwa nie była wyłącznie kwestią wyboru. W ostatniej walce McGregor złamał kość piszczelową — kontuzja, która mogła definitywnie zakończyć jego karierę. Bukmacherzy i eksperci stawiają go teraz w roli dużego underdoga. Mimo to wraca.
„Szacunek, że wciąż ma coś do udowodnienia”
Nowozelandczyk Dan Hooker — pogromca Mateusza Gamrota — skomentował powrót McGregora w programie Submission Radio. Jego ocena nie pozostawiała wątpliwości.
„Ten facet ma więcej pieniędzy niż ktokolwiek inny w tym sporcie, więc tak naprawdę nie musiał wracać do klatki i znowu walczyć. Więc szacunek dla niego, że wciąż ma w sobie tę zawziętość i wciąż ma coś do udowodnienia.”
Hooker wprost przyznał, że skala kontuzji robiła wrażenie nawet na zawodowym zawodniku.
„To złamanie nogi, którego doznał, mogło zakończyć mu karierę, a mimo to wraca. Szacunek dla niego.”
Pieniędzy McGregorowi nie brakuje — sam Hooker to przyznaje. Nikt go do tej walki nie zmuszał. A jednak 11 lipca w Las Vegas wejdzie do klatki jako underdog. Niewielu powrotów w historii UFC było jednocześnie tak wyczekiwanych i tak niepewnych w finale.