Koniec rundy. Emilio Quissua już mocno poobrywany, a Damian Piwowarczyk widzi krew na jego twarzy. Rzuca się na rywala, ląduje trafienie – sędzia przerywa walkę. Tak wyglądały ostatnie sekundy pojedynku, który dał Polakowi bilet do UFC. „Damsyn” pokonał Niemca w 7. edycji tegorocznego sezonu Dana White’s Contender Series i tym samym zdobył kontrakt w najbardziej prestiżowej organizacji MMA na świecie.
29-letni zawodnik z Białogardu został właśnie 38. Polakiem, który będzie reprezentował biało-czerwoną flagę w UFC. Jego rywal, Emilio Quissua, znany w klatce jako „The Sniper”, to Niemiec – tym razem jednak nie zdążył pokazać, na co go stać. Walka skończyła się przez TKO.
Piwowarczyk, walczący pod pseudonimem „Damsyn”, przyjeżdża do UFC z bilansem 12 wygranych i 4 porażek. To efekt kilku lat wzlotów i upadków, które zaczęły się jeszcze w polskiej organizacji KSW.
Od debiutanta w KSW do kontraktu w UFC
Kontrakt z KSW podpisał w 2021 roku, mając na koncie zaledwie trzy zawodowe walki. Debiutował na gali KSW 63, gdzie zmierzył się z równie niedoświadczonym Marcinem Trzcińskim. Miał wtedy 23 lata. Wygrał w drugiej rundzie, dusząc rywala zza pleców. Kilka miesięcy później dołożył kolejne zwycięstwo, poddając Marca Doussisa dźwignią na staw łokciowy.
Potem przyszedł kryzys. W 2022 roku Piwowarczyk przegrał dwie walki z rzędu, a jedna z porażek przyszła po zaledwie pięciu sekundach. Wrócił jednak silniejszy – w 2023 roku zanotował trzy zwycięstwa z rzędu. Od tamtego momentu stoczył pięć pojedynków, z czego dwa przegrał: niejednogłośną decyzją z Rafałem Haratykiem oraz przez poddanie z Marcinem Wójcikiem.
Mimo tych potknięć przed walką z Quissuą Polak wjechał do Las Vegas z serią czterech zwycięstw z rzędu. Ta forma – i efektowne TKO w Contender Series – przekonały Danę White’a do wręczenia mu kontraktu. Teraz „Damsyn” dołącza do wąskiego grona polskich zawodników, którzy powalczą na najwyższym poziomie światowego MMA.