Kogo UFC postawi na drodze Roberta Soldicia po jego zwycięskim debiucie? Sam Chorwat, pytany o to wprost, odpowiedział inaczej, niż mogliby się spodziewać kibice wyczekujący konkretnego nazwiska.
Roberto Soldic zaliczył udany debiut w oktagonie na gali UFC 332 w Salt Lake City. Chorwat, znany wcześniej jako były mistrz KSW, walczył w ramach głównej karty wydarzenia. Khaosa Williamsa pokonał jednogłośną decyzją sędziów – karty punktowe mówiły 29-28, 29-27 i 29-27 na jego korzyść.
Łatwo jednak nie było. Williams ruszył do ofensywy od pierwszych sekund i mocną kombinacją uderzeń posłał Soldicia na deski już w pierwszej rundzie. Chorwat podniósł się, przejął inicjatywę i w ten sposób skompletował swoje pierwsze zwycięstwo w UFC.
Po walce Soldic zasiadł do rozmowy z Joe Roganem i bez cienia zawahania pochwalił pokonanego rywala. „Khaos jest niesamowitym zawodnikiem. Posłał mnie na deski dobrym prawym sierpowym. Wiecie, kiedy on kogoś trafi, jest po wszystkim. Mocno bije, naprawdę bardzo dobrze. To wymagający przeciwnik” – powiedział Chorwat.
Soldic nie wskazuje rywala – decyzję oddaje szefostwu UFC
Gdy Rogan zapytał o plany na przyszłość, Soldic nie zagrał typowej dla MMA karty, czyli wyzwania konkretnego nazwiska. „Nie mam żadnego rywala na celowniku. Nie chcę nikogo wyzywać do walki” – oświadczył.
Chorwat wolał zrzucić tę decyzję na organizację. „Wszystko zależy od Huntera Campbella, Dany White’a i Seana Shelby’ego. To oni muszą wysłać ofertę” – stwierdził, wymieniając z nazwiska ludzi, którzy w UFC decydują o takich sprawach.
Na koniec nie zostawił żadnych wątpliwości co do swojego nastawienia. „Akceptuję każdego, będę walczył z każdym” – zadeklarował Soldic, otwierając tym samym drzwi do starcia z dowolnym zawodnikiem, jakiego zaproponuje mu promocja.