Iwo Baraniewski i Damian Piwowarczyk rywalizują w tej samej kategorii wagowej w UFC – wadze półciężkiej. Piwowarczyk dołączył do amerykańskiej organizacji w tym roku, a to wystarczyło, by fani zaczęli zadawać jedno pytanie: czy ci dwaj Polacy mogliby kiedyś stanąć w jednej klatce?
Odpowiedzi nie trzeba było długo szukać – padła z ust samego Baraniewskiego. W najnowszym wideo blogu zawodnik został zapytany przez jednego z fanów, czy wziąłby takie starcie. Odpowiedź nie pozostawiała miejsca na wątpliwości: nie wziąłby walki z Piwowarczykiem.
„Nie wziąłbym, bo nie chciałbym się bić, jeszcze w UFC, gdzie jest nas trzech w wadze, więc bez sensu, żebyśmy się od razu wybijali”.
Powód jest prosty. W wadze półciężkiej UFC rywalizuje obecnie trzech Polaków, a wzajemne starcia między nimi na wczesnym etapie kariery Baraniewski uznał za bezsensowne. Wolałby, żeby każdy z nich najpierw budował pozycję w rankingach, niż eliminował rodaka z drogi na szczyt.
Jedyny scenariusz: pas na szali
Całkowicie takiej walki jednak nie wykluczył. Zgodziłby się na starcie z Piwowarczykiem tylko wtedy, gdyby na szali leżał pas mistrzowski. Sensowna byłaby dla niego tylko jedna sytuacja: jeden z nich zdobywa tytuł, a drugi wcześniej przechodzi przez wszystkich innych rywali na swojej drodze.
„Jedyna opcja, co mówiłem już wcześniej z Jankiem, że któryś z nas miałby pas, drugi by przeszedł wszystkich i byśmy się wtedy musieli bić, to byśmy się bili, ale tak po drodze to bez sensu”.
Na koncie Baraniewski ma cztery walki w klatce UFC, z których wygrał trzy. Do organizacji trafił przez program Contender Series – tą samą drogą przeszedł też Piwowarczyk.