„Naparzam jak maszyna” — i trudno tu mówić o pustosłowiu. Kilka tygodni przed walką z Quillanem Salkilldem Mateusz Gamrot wrzucił na Instagram relację, która nie pozostawia wątpliwości: Polak jest gotowy.
„Ja już jestem w rytmie przygotowań. Do walki zostało bodajże 5 tygodni, a od kilku jestem już w ATT, gdzie naparzam jak maszyna. Czuję się naprawdę fenomenalnie, sparingi już rozpocząłem, także jedziemy z tym!”
Od kilku tygodni Gamrot przebywa na obozie w American Top Team — jednym z najbardziej renomowanych klubów MMA na świecie. Licząc od 4 lipca 2026 roku, do starcia z Australijczykiem Salkilldem zostało około pięciu tygodni. Sparingi już ruszyły. To etap, który mówi więcej niż jakiekolwiek zapowiedzi.
Rywal, który sam zażądał tej walki
Quillan Salkilld to zawodnik z Australii. Na siebie uwagę zwrócił w sposób, którego nie sposób zignorować — nokautując Beneila Dariusha. Zaraz po tym zwycięstwie sam wyzwał Gamrota. UFC przyjęło wyzwanie i oficjalnie zatwierdziło pojedynek w kategorii lekkiej.
Gamrot wchodzi w tę konfrontację z wiatrem w żaglach. Ostatnia walka? Wygrał z Estebanem Ribovicsem. Teraz, z ATT za plecami i solidnym blokiem sparingów w nogach, Polak wysyła czytelny komunikat — nowy pretendent z Antypodów pola nie dostanie.