Co właściwie zmieniło się w wadze ciężkiej UFC, skoro sam Dana White postanowił się do tego odnieść? Prezes organizacji publicznie ocenił obecny stan dywizji, która od lat uchodziła za najsłabszy punkt federacji.
Poziom wagi ciężkiej UFC nieco się odbudował względem tego, co oglądaliśmy jeszcze niedawno. Organizacja stawia na nowe nazwiska, licząc, że świeża krew wreszcie doda kategorii głębi, której od lat jej brakowało.
White nie krył entuzjazmu, mówiąc o zawodnikach, którzy najpierw robią wrażenie na Contender Series, a zaraz potem chcą wracać do klatki. „Uwielbiam takich gości, którzy… Wiesz, jeśli spojrzeć na to, co program Contender Series zrobił dla UFC i dla całej branży, a potem pojawiają się tacy zawodnicy, którzy robią ogromne wrażenie, a potem chcą od razu wrócić do walki. Uwielbiam to i uważam, że tak właśnie należy postępować” – powiedział szef UFC.
Taka strategia, jak podkreśla White, opłaca się przede wszystkim samym zawodnikom. „Po pierwsze, jeśli jesteś zawodnikiem, więcej osób wie, kim jesteś, twoje imię szybciej się rozchodzi, więcej osób o tobie mówi w niedzielę i poniedziałek, a ty zarabiasz więcej pieniędzy. Bardzo chciałbym, żeby więcej zawodników tak robiło” – dodał.
Nowe twarze mają napędzić dywizję
Słowa prezesa UFC wpisują się w szerszy plan organizacji, która celowo poluje na nowe nazwiska w wadze ciężkiej. I to właśnie tempo, z jakim debiutanci wracają na gale po udanym starcie, ma być według White’a kluczem do tego, by kategoria znów zaczęła przyciągać uwagę kibiców.