Kto włamał się do apartamentu jednej z największych gwiazd UFC i wyniósł jedzenie, nie kryjąc się nawet przed kamerą? Odpowiedź na to pytanie dał sam Alex Pereira, publikując nagranie, na którym sprawcę widać czarno na białym. Złodziejem okazała się małpka, która wtargnęła do apartamentu „Poatana” i zwędziła mu paczkę z jedzeniem.
To i tak najlżejszy z problemów, z jakimi ostatnio mierzy się 39-letni Brazylijczyk. Zwierzęce kradzieże nie są zresztą niczym odosobnionym. Naukowcy z kanadyjskiego Uniwersytetu w Lethbridge opisali w swoim badaniu przypadek makaków z Bali, które regularnie okradają turystów, a łupy wymieniają potem na jedzenie.
Porażka, która kosztowała historyczną szansę
W czerwcu 2026 roku Pereira miał szansę zapisać się w historii UFC jako pierwszy zawodnik z mistrzowskimi pasami w trzech różnych kategoriach wagowych. Plany pokrzyżował mu Ciryl Gane, który zdemolował go na wydarzeniu rozgrywanym w Białym Domu. Brazylijczyk debiutował wtedy w wadze ciężkiej i od pierwszego gongu nie mógł złapać odpowiedniego rytmu. Padł pod naporem Francuza już w drugiej rundzie.
Pereira nie krył rozczarowania przebiegiem walki. Twierdzi, że Gane oszukiwał, uderzając go wielokrotnie w tył głowy – i rzeczywiście, powtórki pokazują, że część ciosów Francuza spadła na jego potylicę. Walkę sędziował Herb Dean, który w żaden sposób nie zareagował na te niedozwolone uderzenia, za co Pereira ma do niego ogromny żal. Brazylijczyk posunął się nawet do stwierdzenia, że Dean powinien przejść na emeryturę.
Porażka i towarzyszące jej kontrowersje skłoniły „Poatana” do przemyśleń o przyszłości. Rozważał nawet zakończenie kariery, ale ostatecznie doszedł do wniosku, że ma jeszcze coś do udowodnienia. Na razie jednak nie wiadomo, kiedy wróci do oktagonu amerykańskiego giganta.