STS Sanok pokonał Comarch Cracovię 3:2 w sobotnim meczu w Arenie Sanok. Tym samym skończyło się wyczekiwanie trwające 636 dni – tyle minęło od ostatniego zwycięstwa tej drużyny na własnym lodowisku. Wcześniej kibice w Arenie Sanok radowali się z triumfu gospodarzy 2 lutego 2025 roku.
Do samego końca nie było spokoju. Prowadząc 3:2, STS musiał odpierać ataki Cracovii aż do ostatnich sekund. Dla zespołu, który od początku sezonu zaliczył tylko jedno zwycięstwo, ten mecz znaczył znacznie więcej niż trzy punkty do tabeli.
Po końcowej syrenie głos zabrał zawodnik STS-u, Sawicki. „Dziękujemy bardzo za gratulacje. W końcu się udało. Nie było mnie tutaj w zeszłym sezonie, ale czuć było to napięcie związane z tym, że nie wygrywamy tych meczów. Od początku sezonu mieliśmy też tylko jedno zwycięstwo. Mam nadzieję, że to będzie dobry prognostyk przed następnymi spotkaniami” – powiedział. Sawickiego nie było w zespole w poprzednim sezonie, więc ciężar ponad 600-dniowej serii bez domowego zwycięstwa znał głównie z relacji kolegów.
Hokeista wskazał też, co zmieniło się w podejściu drużyny. „Jedyna zmiana w porównaniu do poprzednich meczów, wydaje mi się, że od początku narzuciliśmy swoje tempo i swój styl gry. Chcieliśmy grać ofensywnie i tak graliśmy. Mogliśmy tylko strzelić więcej bramek. Wiadomo, Cracovia też miała swoje sytuacje, ale myślę, że zasłużenie dzisiaj wygraliśmy” – ocenił zawodnik STS-u.
Lekcja z poprzednich porażek
Sawicki nie kryl, że dla młodej drużyny to wciąż etap nauki. „Oczywiście, że musimy wyciągnąć wnioski. Nie jesteśmy jeszcze doświadczonym zespołem. Dopiero uczymy się wygrywać mecze. Każdy gdzieś z tyłu głowy miał to, że w końcówkach poprzednich spotkań traciliśmy bramkę i zwycięstwo czy punkt za remis nam uciekały” – powiedział. Tym razem poszło inaczej. „Dzisiaj udało się to dowieźć do końca. Nawet nie 'udało się’. Po prostu zasłużenie wygraliśmy” – podsumował.
Nie zabrakło też podziękowań dla kibiców zgromadzonych w Arenie Sanok. „Bardzo się cieszę, że kibice nas wspierają. Mam nadzieję, że będzie ich przychodzić coraz więcej, mimo tego, że wcale nie jest ich mało, patrząc na rezultaty, jakie mieliśmy wcześniej” – stwierdził. I dodał z emocją: „Dzisiaj wygraliśmy i możemy w końcu z podniesioną głową wyjść do kibiców i cieszyć się z tego zwycięstwa”.
„Od kilku ostatnich dni mówiliśmy sobie, że musimy zwyciężyć. I wygraliśmy. Nic tylko się cieszyć” – zakończył Sawicki.
Teraz przerwa. Po meczu z Cracovią hokeistów STS-u Sanok czeka przerwa reprezentacyjna. Będzie więc czas, by w spokoju przetrawić pierwsze od ponad roku i siedmiu miesięcy domowe zwycięstwo, zanim drużyna wróci do ligowych zmagań.