Jedenaście miesięcy śledztwa i wciąż nic konkretnego. NBA nie znalazła dowodów, że właściciel Los Angeles Clippers Steve Ballmer przekazywał pieniądze sponsorom klubu, by ci płacili Kawhiemu Leonardowi i w ten sposób pomagali obchodzić limit wynagrodzeń. Postępowanie trwa od blisko roku.
Sprawdzana jest nie tylko umowa Leonarda z firmą Aspiration, ale też jego relacje z innymi partnerami klubu. Chodzi o powiązania finansowe, które od miesięcy budzą wątpliwości w środowisku NBA – i które trudno jednoznacznie rozwikłać.
W centrum śledztwa znalazła się firma Aspiration, w którą Ballmer zainwestował łącznie 60 mln dolarów. Firma ta podpisała z Clippers umowę sponsorską wartą 300 mln dolarów, a w 2022 roku zawarła z Leonardem odrębny kontrakt reklamowy na 28 mln dolarów. Wystarczyło zestawić te liczby – właściciel klubu inwestujący w sponsora, sponsor płacący gwieździe drużyny – żeby w lidze zapaliła się czerwona lampka.
Stanowisko klubu
Los Angeles Clippers odnieśli się do sprawy w oficjalnym oświadczeniu. Klub przekonuje, że kontakty między graczami a partnerami zespołu to standard w NBA, o który zresztą często proszą sami zawodnicy i ich agenci.
Rok śledztwa, zero twardych dowodów przeciwko Ballmerowi. Sprawa Aspiration i Kawhiego Leonarda pozostaje więc otwarta, ale bez ustaleń, które dawałyby lidze podstawę do sankcji wobec Clippers.