Czy Lennard Freeman zdążył wrócić do zdrowia przed piątkowym starciem z Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski? Anwil Włocławek odpowiada: tak, środkowy jest gotowy do gry.
Skąd właściwie te obawy? Freeman doznał urazu kolana siedem minut przed końcem sobotniego meczu z Zastalem Zielona Góra i musiał przedwcześnie zejść z parkietu.
Klub nie zwlekał z diagnozą – zawodnik przeszedł szczegółowe badania, po których dostał zielone światło do treningów. Teraz trenuje już z drużyną i będzie dostępny podczas piątkowego meczu PGE Basket Ligi przeciwko Tasomix Rosiek Stal.
Dla trenera Vedrana Bosnicia, bośniackiego szkoleniowca Anwilu, to wiadomość kluczowa, bo Freeman to jego podstawowy środkowy. W tym sezonie notuje średnio 10,3 punktu i 9,8 zbiórki na mecz, a pod względem zbiórek jest najlepszym zawodnikiem całej drużyny.
Kadrowe zmartwienia Bosnicia nie kończą się na Freemanie
Gdyby środkowy wypadł z gry, problem byłby poważny. I nie tylko dlatego, że Anwil ma już innych graczy wracających do formy. Josiah Strong i Jack Forrest z powodu urazów nie zdołali jeszcze zadebiutować w PGE Basket Lidze w obecnym sezonie. Jedyne pocieszenie? Ich sytuacja poprawia się z dnia na dzień.
Mecz z Tasomix Rosiek Stal odbędzie się w Hali Mistrzów w piątek 30 października o godz. 20:15. Obie ekipy przystąpią do niego z identycznym bilansem 2-2, co czyni to spotkanie bezpośrednią walką o pozycję w tabeli. „Rottweilery” – jak nazywany jest Anwil Włocławek – będą mogły liczyć na swojego kluczowego środkowego, mimo niedawnego strachu o jego zdrowie.