Co zrobić, gdy koszykarz tuż przed startem sezonu NBA zostaje bez klubu, choć wystąpił we wszystkich sparingach swojej drużyny? W przypadku Jeremy’ego Sochana odpowiedź jest prosta: czekać na telefon od agenta. 23-letni Polak został zwolniony przez Portland Trail Blazers w przededniu startu ligi. Decyzję klubu skomentował Marcin Gortat.
Do zwolnienia doszło po ostatnim sparingu Blazers – zespół przegrał wtedy na wyjeździe z Golden State Warriors 118:128. Sochan zagrał we wszystkich czterech meczach przygotowawczych Portland, a w jednym z nich zebrał najwięcej zbiórek w swojej drużynie. W debiucie w barwach Blazers zdobył dziesięć punktów, spędzając na parkiecie dziewięć minut.
I mimo to klub zdecydował się z nim rozstać. Sprawę skomentował na platformie X Marcin Gortat – były koszykarz NBA, który rozegrał w lidze 892 mecze i jako pierwszy Polak dotarł ze swoją drużyną do wielkiego finału NBA. „Jeremy 'upuszczony’ przez Portland. Trochę przewidywalny ruch, ale trzeba przyznać, że dobrze się pokazał w sezonie przygotowawczym” – napisał.
Zrobił dobrą pracę. Teraz musi zadziałać agent
Gortat trafił w sedno. Sochan grał na podstawie kontraktu typu Exhibit 9 – jednorocznej, niegwarantowanej umowy obozowej, która pozwalała klubowi rozstać się z nim praktycznie w każdej chwili.
Matematyka, nie wysiłek
Dusty Garza, dziennikarz śledzący sprawy kadrowe NBA, uważa, że za decyzją Blazers stała czysta matematyka i sytuacja na konkretnych pozycjach w rosterze – nie brak zaangażowania Polaka. „Decyzja klubu zależała od czystej matematyki oraz sytuacji na danych pozycjach, a nie od wysiłku koszykarza” – stwierdził Garza. Dodał przy tym, że tego typu umowy dziś praktycznie nie dają prawa do błędu: „W dzisiejszych czasach takie umowy mają praktycznie zerowy margines błędu”.
Gwarantowany kontrakt był dla Sochana poza zasięgiem – nadchodzący sezon byłby już jego piątym w lidze, a takie umowy przysługują zawodnikom z co najwyżej czterema sezonami na koncie. To techniczny szczegół przepisów, nie forma sportowa, zdecydował o jego losach w Portland.
Teraz Polak może wkrótce zostać niezastrzeżonym wolnym zawodnikiem, czyli UFA. Teoretycznie otwiera to drogę do podpisania kontraktu z innym klubem NBA, choć większość zespołów ligi ma już skompletowane składy przed startem sezonu. Jak zauważył Gortat, piłka jest teraz po stronie agenta Sochana.