Kto poprowadził reprezentację Polski do remisu 93:93 z Bułgarią w pierwszym letnim sparingu? Mateusz Ponitka, autor 21 punktów, choć na parkiecie w Krakowie zabrakło trzech nazwisk, których kibice się spodziewali.
Spotkanie w Krakowie było elementem przygotowań do drugiego etapu eliminacji mistrzostw świata 2027 w Katarze. Mecz pokazał, jak zmienna bywa forma obu drużyn w ciągu czterdziestu minut — po kwartach padały wyniki 26:19, 26:26, 15:27 i 26:21. Polacy stracili przewagę w trzeciej odsłonie, żeby odrobić straty dopiero w końcówce.
To był dopiero pierwszy z trzech sparingów, jakie sztab zaplanował na sierpień. Kolejne testy czekają biało-czerwonych już w ramach właściwych eliminacji: 27 sierpnia zagrają w Rydze z Izraelem, a mecz ten odbędzie się bez udziału publiczności. Trzy dni później, na Ergo Arenie w Trójmieście, Polacy zmierzą się z Niemcami — aktualnymi mistrzami świata i Europy. Wcześniej, 20 sierpnia, drużyna Igora Miliczicia rozegra spotkanie w Sarajewie z Bośnią i Hercegowiną.
Na to okno eliminacyjne trener Miliczić powołał 17 zawodników. Zabrakło jednak Jakuba Szumerta i Jakuba Urbaniaka. Nie pojawił się też 19-letni Miłosz Majewski, który wrócił do Zastalu Zielona Góra z powodu problemów zdrowotnych — te trzy nieobecności najbardziej rzucały się w oczy przed meczem w Krakowie.
Kto punktował w Krakowie
Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu okazał się Ponitka z 21 punktami. Blisko podium statystyk uplasował się Aleksander Balcerowski, notując 16 oczek, a Dominik Olejniczak dołożył 14 punktów. Kuba Piśla zdobył 13, natomiast Kamil Łączyński i Michał Sokołowski zanotowali po dziewięć punktów każdy. Sam Miliczić, występujący w tym meczu jeszcze jako zawodnik, dorzucił osiem punktów, a Jarosław Zyskowski zamknął listę strzelców trzema oczkami.
Po stronie Bułgarów najlepszy był Umoja Gibson z 18 punktami. Andrej Iwanow zdobył 16, a Borislaw Mladenow wpisał na konto 15 punktów. To właśnie ta trójka trzymała gości w grze aż do syreny końcowej i doprowadziła do remisu — dla Polaków to sygnał, że przed wrześniowym startem eliminacji wciąż jest nad czym pracować.