Sezon PGE Basket Ligi 2026/2027 ruszył na dobre. W 1. kolejce rozegrano osiem spotkań, a już pierwsze mecze przyniosły niespodzianki i jedną bardzo wyraźną demonstrację siły.
Tę ostatnią zafundowały Dziki Warszawa. Zespół rozgromił Energę Trefl Sopot 102:63, czyli różnicą aż 39 punktów. Warszawską ekipę prowadzi trener Marco Legovich i po tak efektownym otwarciu sezonu Dziki zajmują 1. miejsce w tabeli.
Bez większych problemów poradziła sobie też AMW Arka Gdynia, pokonując WKS Śląsk Wrocław 95:70. Ta porażka boli wrocławian szczególnie, bo Śląsk w tym sezonie gra również w europejskim EuroCupie. Trener gości, Danny Franco, nie szczędził słów krytyki i nazwał występ swojego zespołu „bałaganem na parkiecie”.
„Bałaganem na parkiecie” – tak Danny Franco, trener WKS Śląsk Wrocław, opisał grę swojego zespołu w starciu z Arką Gdynia.
Wysoko wygrał również King Szczecin, który rozprawił się z Arrivą Lotto Twardymi Piernikami Toruń 104:85. Więcej emocji dostarczyły mecze rozstrzygnięte po dogrywce. PGE Start Lublin musiał uznać wyższość Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski, przegrywając 79:84. Podobny scenariusz, choć z innym rezultatem, zobaczyliśmy we Włocławku – Anwil pokonał Górnika Zamek Książ Wałbrzych 88:87, też po dogrywce.
Niespodzianka w Bydgoszczy
Największe zaskoczenie 1. kolejki czekało w Bydgoszczy. Beniaminek, Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz, we własnej hali pokonał aktualnego wicemistrza Polski, Zastal Zielona Góra, wynikiem 105:95. Dla zielonogórzan, którzy w ubiegłym sezonie sięgnęli po srebrne medale, to naprawdę bolesny początek nowej kampanii.
W pozostałych meczach kolejki Legia Warszawa wygrała na wyjeździe z Energą Czarni Słupsk 79:76, a MKS Dąbrowa Górnicza triumfował nad Euvic GTK Gliwice 89:78.