Pekin, 2008 rok. Młody Kevin Durant debiutuje na igrzyskach olimpijskich w barwach reprezentacji USA. Minęło od tego momentu ponad piętnaście lat. On wciąż nie zamierza kończyć swojej olimpijskiej podróży.
Durant chciałby wystąpić w barwach reprezentacji Stanów Zjednoczonych podczas igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku. Gdyby udało mu się znaleźć w kadrze, byłby to już jego piąty turniej olimpijski w karierze – liczba, która stawiałaby go w gronie nielicznych koszykarzy z tak bogatym olimpijskim dorobkiem.
Historia startów Duranta na igrzyskach ciągnie się od Pekinu. Po 2008 roku przyszły kolejne turnieje: Londyn w 2012 roku, Rio de Janeiro w 2016 roku, przełożone przez pandemię Tokio, gdzie wystąpił w 2021 roku, oraz Paryż w 2024 roku. Cztery starty, cztery różne kontynenty, kolejne złote medale w dorobku. Teraz na horyzoncie pojawia się piąta odsłona – tym razem na własnym podwórku, w Los Angeles.
Powrót do domu
Igrzyska w Los Angeles w 2028 roku miałyby dla Duranta szczególny wymiar. To będzie pierwszy od dekad turniej olimpijski rozgrywany na terenie Stanów Zjednoczonych. Jego chęć udziału pokazuje, ile dla niego znaczy gra pod flagą narodową – mimo że ani kalendarz NBA, ani wiek zawodnika nie ułatwiają takich planów. Durant sam zadeklarował, że marzy o tym starcie. Droga od Pekinu do Los Angeles byłaby zamknięciem wyjątkowego rozdziału w historii amerykańskiej koszykówki.