Negocjacje trwały. Trzy drużyny siedziały przy stole, deal wyglądał na bliski finalizacji — i wtedy Houston Rockets wstali i wyszli.
Brett Siegel z ClutchPoints ujawnił szczegóły negocjacji trójstronnej wymiany z udziałem Houston Rockets, Detroit Pistons i Boston Celtics. Scenariusz był spektakularny: Detroit Pistons mieli pozyskać Kevina Duranta, Boston Celtics — Alperena Senguna, a Houston Rockets w zamian za ten duet miało trafić do nich odszkodowanie w postaci Jaylena Browna. Do puli dorzucone byłyby jeszcze wybory w Drafcie na rzecz Rockets.
„Pistons zgarnęliby weterana, który stworzyłby duet z Cadem Cunninghamem”
Taki ruch rzeczywiście wstrząsnąłby ligą. Durant w Detroit u boku Cunninghama, Sengun wzmacniający obrońcę tytułu, a Rockets z 29-letnim Brownem jako nową twarzą ofensywy — każdy z trzech klubów dostawał coś, czego szukał.
Rockets powiedzieli „nie”
Wymiana rozbiła się o jeden punkt. Według Bretta Siegla to właśnie Houston Rockets wycofali się z trójstronnej wymiany, bo nie byli zadowoleni ze zwrotu, jaki otrzymaliby za swój duet — Duranta i Senguna. Rockets rozważali wymianę, w której mogliby pozyskać Browna kosztem obu tych zawodników, ale uznali w końcu, że ta cena jest po prostu za wysoka. Co istotne, Houston było gotowe handlować każdym zawodnikiem z wyjątkiem Amena Thompsona — granica istniała, tylko nie tam, gdzie spodziewały się tego pozostałe strony.
Jaylen Brown trafił ostatecznie do Philadelphia 76ers — w jednym z najgłośniejszych ruchów transferowych tego lata. Celtics, którym przepadła szansa na Senguna, odpowiedzieli inaczej: wzmocnili pozycję pod koszem, ściągając Mitchella Robinsona z New York Knicks.
Deal, który mógł zmienić oblicze całej ligi, rozpadł się na etapie kalkulacji. Rockets chcieli więcej. Nikt im tego więcej nie zaoferował.