Pierścienie mistrzowskie trafiły na palce zawodników New York Knicks jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. I właśnie na tym skończyły się dobre wiadomości dla gospodarzy, bo własny bankiet zepsuła im Philadelphia 76ers, wygrywając 100:106.
Do przerwy wszystko układało się zgodnie z planem Knicks — po dwóch kwartach prowadzili 58:54. Potem jednak przyszła trzecia kwarta. To ona przechyliła losy całego meczu na stronę Philadelphii. Najwięcej punktów w spotkaniu zdobył Tyrese Maxey — 28. Swój debiut w barwach 76ers zaliczył też LeBron James, notując 14 punktów — trzeci najlepszy wynik w nowym zespole tego wieczoru. U Knicks liderem był Jalen Brunson z 21 oczkami, a Karl-Anthony Towns, reprezentujący Dominikanę, dołożył 19 punktów.
Paul George rozbija byłych kolegów, Pistons odwracają 22 punkty
W Detroit miejscowe Pistons ograły Boston Celtics 121:113, choć jeszcze w trzeciej kwarcie przegrywały aż 22 punktami. Mecz zapamięta się jednak głównie za sprawą Paula George’a — w debiucie dla Celtics rzucił 38 punktów, co jest najlepszym debiutem w historii klubu. 36-letni skrzydłowy trafił do Bostonu latem, w wymianie z Philadelphia 76ers, w której w drugą stronę powędrował Jaylen Brown.
36-letni koszykarz — mimo wieku — zanotował najlepszy debiut w historii klubu z Bostonu.
Trzecim meczem otwarcia sezonu był pojedynek Oklahoma City Thunder z San Antonio Spurs. Obrończyni tytułu wygrała 116:104 w rewanżu za finał Konferencji Zachodniej z poprzedniego sezonu, w którym to Spurs triumfowali w serii 4-3. Kanadyjczyk Shai Gilgeous-Alexander zanotował 32 punkty, sześć zbiórek i cztery asysty. Po stronie pokonanych błyszczał Stephon Castle z 24 punktami, a Francuz Victor Wembanyama dołożył 12.