„On się nie spóźniał, więc przestańcie kłamać”. Tak LeBron James skomentował historię, która zaczęła krążyć w mediach — o rzekomej kłótni z Joelem Embiidem.
Całe zamieszanie wywołał Mike Breen. Komentator podczas transmisji przedsezonowego meczu Philadelphia 76ers z New York Knicks przytoczył anegdotę o napięciach między dwoma gwiazdami. Według jego relacji James miał zwrócić Embiidowi uwagę za spóźnienie na trening zespołu. Sam Breen zresztą zaznaczył, że nie widział tego na własne oczy — historię usłyszał od kogoś innego.
James nie zostawił tego bez odpowiedzi. Zaprzeczył, że doszło do jakiejkolwiek kłótni z Embiidem na tle spóźnienia. Na Instagramie wkleił grafikę dotyczącą rzekomego zdarzenia i dorzucił do niej ikonę czapki — w internetowym slangu symbol oznaczający kłamstwo albo naciąganą historię.
James chwali formę Embiida
Co ciekawe, ton Jamesa wobec Embiida w ostatnim czasie był raczej entuzjastyczny niż krytyczny. Gwiazdor Lakers podkreślał zdrowie i zaangażowanie Kameruńczyka w przygotowania do nowego sezonu. „Różnica między 2024 rokiem a teraz jest taka, że jest dużo zdrowszy. Nie opuścił żadnego treningu. Był praktycznie we wszystkim, co robiliśmy” — mówił James. Dodał nawet, że sztab trenerski czasem musiał wręcz ograniczać udział Embiida w zajęciach, bo środkowy sam chciał trenować więcej.
To pierwszy sezon, w którym obaj występują w barwach tego samego klubu NBA. Wcześniej ich drogi skrzyżowały się na innym poziomie — w 2024 roku razem zdobyli złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. James, mający obecnie 41 lat, wciąż pozostaje jednym z liderów szatni Sixers. Widać to choćby w tempie, z jakim zareagował na plotkę o konflikcie.