Selekcjoner Igor Milicić ogłosił listę 33 koszykarzy powołanych na listopadowe mecze eliminacji mistrzostw świata 2027 z Chorwacją i Niemcami. Polska zmierzy się z Chorwacją 27 listopada w Gliwicach, a trzy dni później, 30 listopada, zagra w Frankfurcie nad Menem z Niemcami.
Stawka tych meczów jest wysoka. Polska ma w grupie K bilans 7 wygranych i 1 porażki, identyczny jak Niemcy i Chorwacja. To właśnie te trzy zespoły, obok Łotwy, wciąż liczą się w walce o awans, a Polska ma nad Łotwą przewagę trzech zwycięstw. Mecz we Frankfurcie nabiera dodatkowego znaczenia, bo Niemcy przyjeżdżają do Polski jako aktualni mistrzowie świata.
Opaskę kapitańską wciąż nosi Mateusz Ponitka. W kadrze nie zabrakło też 37-letniego rozgrywającego Kamila Łączyńskiego — jednego z najbardziej doświadczonych zawodników w zespole.
Trzej naturalizowani gracze, tylko jedno miejsce
Milicić powołał trójkę naturalizowanych koszykarzy: Jordana Loyda, Jerricka Hardinga i Luke’a Petraska. Loyd występuje w Anadolu Efes Stambuł i w kadrze grał już podczas sierpniowego okienka eliminacji. Harding broni barw Turk Telekom Ankara, Petrasek gra w Surne Bilbao. Przepisy pozwalają jednak wystawić na parkiecie tylko jednego z tej trójki — i to postawi trenera przed niełatwym wyborem.
Na liście znalazł się również Jeremy Sochan. Jego sytuacja klubowa jest w tej chwili nietypowa: koszykarz pozostaje bez klubu, odkąd tuż przed startem sezonu NBA zwolnili go Portland Trail Blazers.
Krajowa liga ma w tej kadrze mocną reprezentację — 19 z 33 powołanych zawodników gra w PGE Basket Lidze. Kilku z nich może zadebiutować w meczu o punkty: 20-letni Krzysztof Kempa z Dzików Warszawa, 24-letni Kacper Kłaczek z ENEA Łaciate Astorii Bydgoszcz, 26-letni Szymon Wójcik z Anwilu Włocławek oraz 26-letni Grzegorz Kamiński, kolega klubowy Kempy w Dzikach Warszawa.
Sierpniowe okienko przyniosło Polakom mieszane wyniki. Zespół rozbił Izrael 106:86 w Rydze, ale w Ergo Arenie przegrał po dogrywce z Niemcami 94:96. Dla rywali z tamtej fazy eliminacji konsekwencje okazały się poważniejsze — Izrael i Holandia ostatecznie straciły szanse na udział w mundialu po porażkach w ostatnich kolejkach.
Dla Polski gra idzie o historię. Awans do mistrzostw świata byłby trzecim w dziejach reprezentacji — po piątym miejscu w Urugwaju w 1967 roku i ósmej lokacie na mundialu w Chinach w 2019 roku.
Droga do turnieju w Katarze prowadzi przez skomplikowany system eliminacyjny. W europejskiej strefie rywalizuje 32 zespołów, w tym osiem, które przeszły przez prekwalifikacje. Pierwszy etap toczył się w ośmiu grupach czterozespołowych, a obecny, drugi etap obejmuje cztery grupy po sześć zespołów walczących o 12 miejsc w mistrzostwach. Potrwa on od sierpnia 2026 do marca 2027, a bezpośredni awans wywalczą po trzy najlepsze zespoły z każdej grupy. Listopadowe mecze z Chorwacją i Niemcami będą więc jednym z kluczowych przystanków na tej drodze.