W piątek Kuba Piśla podpisał kontrakt z Legią Warszawa. 22-letni rozgrywający związał się z klubem na krótko – to umowa na trzy miesiące – i tym samym odłożył na razie plany wyjazdu do NCAA.
„Mam świadomość, że wskakuję na głęboką wodę, ale tego potrzebowałem” – przyznał Piśla w rozmowie z serwisem „Z Krainy NBA”. Decyzja dojrzewała jakiś czas. „Wspólnie z agentem stwierdziliśmy, że nie możemy już dłużej czekać” – dodał koszykarz.
Marzenia o grze na zagranicznym uniwersytecie nie trafiły jednak do szuflady. Piśla zapowiada, że spróbuje wyjechać za ocean na drugi semestr. „Na wiosnę też może nie wyjdzie z wyjazdem i finalnie zostanę w Legii do końca sezonu. Każdy scenariusz jest możliwy. Zobaczymy, jak to się skończy” – mówił otwarcie.
O podpis młodego rozgrywającego zabiegały też inne kluby – obok Legii o Piślę walczyły Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń oraz Śląsk Wrocław. O wyborze stołecznego klubu przesądziły ostatecznie dwie rzeczy: udział Legii w Koszykarskiej Lidze Mistrzów (BCL) i konkretny plan gry, jaki przedstawił mu trener Heiko Rannula.
„Absolutny no-brainer”
„W Legii dochodzi gra w BCL, co zawsze jest super dodatkiem. Rozmowa z trenerem Heiko Rannulą też była bardzo dobra, przedstawił mi konkretny plan na mnie. Jestem zdania, że ze wszystkich opcji, które miałem na stole, to był absolutny no-brainer” – tłumaczył Piśla swój wybór.
Legia to obecnie mistrz Polski, broniący tytułu i mierzący się z zadaniem zdobycia trzeciego mistrzostwa z rzędu. Klub gra na dwóch frontach jednocześnie – w krajowej lidze i w Basketball Champions League. Dla młodego zawodnika liczy się przede wszystkim jedno: gwarancja minut. „Fakt, że Legia gra na dwóch frontach, oznacza ogromną liczbę meczów. Będzie szansa na minuty i udowodnienie swojej wartości” – ocenił.
Do Legii Piśla trafia w dobrej formie. Ma za sobą życiowy sezon w Polskiej Lidze Koszykówki, w trakcie którego zadebiutował też w seniorskiej reprezentacji Polski.