Koniec drugiej kwarty w Filadelfii wyglądał jak zapowiedź formalności. Cleveland Cavaliers prowadzili z Philadelphia 76ers 69:40, a zarówno na parkiecie, jak i na trybunach wszystko wskazywało na łatwy wyjazdowy triumf gości. Nikt wtedy nie przewidywał, co wydarzy się w drugiej połowie.
A 76ers odwrócili losy meczu w ciągu dwóch kwart. Najpierw wygrali trzecią cząstkę gry 37:21, potem dobili rywala w czwartej, triumfując 32:16. Finalnie Philadelphia zgarnęła całe spotkanie 114:106 – jedna z najbardziej spektakularnych pogoni tego sezonu NBA. Wynik po kwartach – 18:35, 27:34, 37:21, 32:16 – sam opowiada historię meczu dwóch zupełnie różnych połów.
Dla 76ers to zwycięstwo szczególne z kilku powodów. To dopiero drugi wygrany mecz zespołu w całym sezonie, a jednocześnie pierwszy przed własnymi kibicami. Drużynę poprowadził Tyrese Maxey – w 42 minuty na parkiecie zdobył 32 punkty, trafiając 12 z 23 rzutów z gry. Joel Embiid dołożył 24 punkty, a razem z Maxeyem w drugiej połowie po prostu przejęli kontrolę nad meczem.
Po stronie Cavaliers w decydujących momentach zabrakło skuteczności z dystansu. Zespół trafił tylko 7 z 29 prób za trzy punkty i popełnił 21 strat – te liczby w dużej mierze tłumaczą, jak 29-punktowa przewaga wyparowała w ciągu dwóch kwart. LeBron James zapisał solidne 17 punktów, 10 zbiórek i pięć asyst, a najskuteczniejszym zawodnikiem całego meczu był Donovan Mitchell z 32 punktami i 10 zbiórkami. Nawet to nie wystarczyło, by utrzymać przewagę zbudowaną w pierwszej połowie.
Thunder bez problemów rozbili Nuggets
Na drugim meczu wieczoru obrońcy tytułu nie mieli litości dla Denver. Oklahoma City Thunder pokonali Nuggets u siebie 96:84, kontrolując spotkanie praktycznie od połowy. Rozkład punktów po kwartach – 24:27, 20:21, 26:16, 26:20 – pokazuje, że przełom, podobnie jak w Filadelfii, nastąpił w trzeciej cząstce gry.
Jalen Williams zdobył 21 punktów w 33 minuty, Chet Holmgren zapisał na swoim koncie double-double z 12 punktami i 17 zbiórkami. Shai Gilgeous-Alexander, zwykle lider zespołu w punktach, tym razem zanotował 17 oczek – skromniej niż zwykle, ale wystarczająco, by Thunder nie oddali inicjatywy.
Dla Nuggets ten wieczór był do zapomnienia, zwłaszcza w wykonaniu liderów. Nikola Jokić zdobył jedynie 13 punktów w 35 minut, trafiając 5 z 19 rzutów z gry, w tym tylko 1 z 7 za trzy. Jamal Murray był jeszcze mniej skuteczny – 6 punktów przy 2 z 11 z gry, a Christian Braun dodał 7 punktów, trafiając 1 z 6 prób za trzy. Jedynymi światełkami w ataku Denver byli Aaron Gordon z 20 punktami i DeMar DeRozan z 13 – to jednak nie zbliżyło gości do niespodzianki.