Jak traci się 26 punktów przewagi w jednym meczu i mimo to wygrywa na wyjeździe? King Szczecin odpowiedział na to pytanie w Sopocie, pokonując Energa Trefl 91:81, choć w pewnym momencie spotkanie wydawało się rozstrzygnięte na wiele kwadransów przed syreną.
Początek był wręcz szokujący. Po czterech minutach gry, dzięki trójce Ondreja Sehnala, szczecinianie prowadzili 14:0. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 7:29, co dało gościom przewagę 22 punktów jeszcze przed pierwszą przerwą. Energa Trefl grał bez Michała Michalaka, a drużyna Krzysztofa Roszyka od pierwszych minut gubiła się w obronie wobec rozpędzonego Kinga.
Przewaga szczecinian rosła dalej, aż sięgnęła rekordowych rozmiarów – King prowadził 49:23. Druga kwarta (22:22) i trzecia (23:21) przebiegały już wyrównanie, bez takiej dominacji, ale Sopocianie wciąż nie byli w stanie odwrócić losów meczu.
Dramatyczna końcówka
W czwartej kwarcie Energa Trefl Sopot zafundował Kingowi prawdziwe nerwy. Seria 10:0 odrobiła spore straty, a gospodarze wracali z tyłu po stracie nawet 26 punktów. Szczecinianie roztrwonili niemal 20-punktową przewagę w ostatniej kwarcie, a minutę przed końcem na tablicy widniał wynik zaledwie 83:78 dla gości. W kluczowych momentach to Przemysław Żołnierewicz skutecznie wykonywał rzuty wolne, domykając zwycięstwo Kinga.
Mimo dramatycznego finiszu drużyna trenera Macieja Majcherka dowiozła prowadzenie do końca, wygrywając 91:81. Energa Trefl Sopot wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w sezonie.
W szczecińskim zespole nie było jednego dominującego gracza – punkty rozłożyły się równomiernie. Najwięcej, po 14, zdobyli Noah Reynolds, Ondrej Sehnal i Tomasz Gielo, a najskuteczniejszy z całej drużyny był Przemysław Żołnierewicz z 16 punktami. Zach Porter dodał 13, Mateusz Kostrzewski 6, Patrick McCaffery 3, a Alexandre Chassang 1.
Osobny rozdział tego meczu napisał Mikołaj Witliński, który wrócił do Sopotu – miasta, z którym wcześniej był związany. W 19 minutach na parkiecie zanotował 10 punktów i 8 zbiórek.
Po stronie gospodarzy najlepszy był Trey Anderson z 19 punktami, a tuż za nim Stefan Simanić z 18. Perttu Blomgren dodał 11, Szymon Zapała 10, Jakub Schenk 8, Carter Gilmore 7, Tobias Rotegard 5 i Szymon Kiejzik 3. Karol Prochorowicz zakończył spotkanie bez punktów.