Ile trzeba czasu, żeby pokazać nowym kibicom, po co się go sprowadziło? Giannisowi Antetokounmpo wystarczyły 24 minuty.
31-letni Grek latem przeszedł do Miami Heat i w sparingu z Brooklyn Nets zagrał tak, jakby sezon zasadniczy trwał już od miesiąca. 20 punktów, 15 zbiórek, dziewięć asyst. Trafił 8 z 10 rzutów z gry, w tym 0 z 2 za trzy, i 4 z 9 z linii wolnych. Do tego cztery straty, ale też trzy bloki – w każdej kolumnie statystyk widać jego odciśniętą łapę.
Heat wygrali 144:128. Rozkład punktów po kwartach – 35:29, 34:37, 43:37, 32:25 – pokazuje, że goście z Nowego Jorku trzymali się w grze do samego końca. Nie pomogły im jednak 27 punktów Michaela Portera Jr. Oprócz Antetokounmpo dla Miami punktowali też Andrew Wiggins, 19 oczek, i Tim Hardaway Jr., 14. U Nets poza Porterem Jr. próbowali ratować sytuację Egor Demin z 17 punktami oraz Moses Wagner i Julius Randle – po 15 każdy.
Dla Miami to już trzecie zwycięstwo w czterech meczach przedsezonowych. Bilans 3-1 wygląda solidnie przed startem sezonu zasadniczego, który rusza 20 października.
Duren wraca po kontraktowej przerwie i od razu z kilofem
Nie tylko w Miami było gorąco. Detroit Pistons rozbili Minnesotę Timberwolves 128:106. Największą postacią meczu był Jalen Duren – 24 punkty przy 8 z 9 z gry. To był dla niego pierwszy sparing przed sezonem 2026/2027. Wcześniej środkowy Pistons dogadywał warunki nowej umowy i nie trenował z resztą zespołu. Efekt? Jakby wcale nie wypadł z rytmu.
Antetokounmpo spędził na parkiecie 24 minuty