Jak zacząć sezon, żeby cała liga mówiła tylko o tobie? Luka Dončić ma na to gotowy przepis: 28 punktów w 30 minut gry, osiem zbiórek i siedem asyst. Do tego sześć strat – ale te nikomu humoru nie zepsuły. Los Angeles Lakers rozbili Golden State Warriors 127:105, a Słoweniec po odejściu LeBrona Jamesa coraz bardziej wygląda na jedynego szeryfa w mieście.
Najpiękniejszy moment nadszedł jeszcze przed przerwą. Dončić trafił rzut z połowy boiska na koniec pierwszej kwarty i posłał Crypto.com Arena w stan uniesienia. Prawdziwy spektakl rozegrał się jednak w słownych przepychankach. Luka starł się na parkiecie z debiutującym w lidze Yaxelem Lendeborgiem, a po meczu sam z tego żartował. „Było dużo zabawy. Każdy zaczął później coś do siebie mówić. Ja też się nakręciłem” – przyznał w rozmowie z ESPN.
Lendeborg, 24-letni skrzydłowy wybrany przez Warriors z numerem 11 w tegorocznym drafcie, nie zostawił na gwieździe Lakers suchej nitki. Na konferencji prasowej wprost powiedział, że stracił do Dončicia szacunek. „Oglądałem go wcześniej i darzyłem dużym szacunkiem, za to co robi i za to co potrafi. Teraz zobaczyłem jednak osobiście, jak to wygląda. Ciągle na coś narzeka. Zmieniłem o nim zdanie” – mówił młody debiutant. Mimo tej zgryzoty wieczór miał udany – zdobył 12 punktów. Stephen Curry dodał ze swojej strony 23 punkty, ale to nie wystarczyło, by odwrócić losy meczu.
Haliburton wrócił po 16 miesiącach – i od razu poprowadził Pacers do zwycięstwa
Inna historia, inne emocje. Tyrese Haliburton zerwał ścięgno Achillesa w Finałach NBA, i od tamtego momentu minęło 16 miesięcy, zanim rozgrywający znów zagrał w oficjalnym meczu sezonu zasadniczego. Powrót wyszedł mu wyśmienicie: 23 punkty w 34 minuty i 12 asyst od lidera Indiana Pacers, którzy wygrali w Nowym Orleanie z New Orleans Pelicans 123:120. Po meczu Haliburton nie kryl emocji – w wywiadzie, w którym trudno mu było znaleźć słowa.
Tego wieczoru nie brakowało też osobistych rekordów. Ty Jerome, rozgrywający Memphis Grizzlies, zapisał się w historii drugiego dnia sezonu: 45 punktów, przy skuteczności 17 z 25 z gry oraz 5 z 10 z dystansu. Grizzlies poradzili sobie z Utah Jazz bez większych problemów, wygrywając 123:103. Trzy mecze, trzy zupełnie inne historie. Wspólny mianownik jeden: NBA wróciła w wielkim stylu.