Siedem sekund do końca dogrywki. Minnesota przegrywa trzema punktami, piłka w rękach Anthony’ego Edwardsa. Rzut za trzy ląduje poza obręczą. Cleveland Cavaliers broni prowadzenia i wygrywa 127:125.
To był mecz, w którym jeden człowiek zrobił prawie wszystko — i mimo to przegrał. Edwards zdobył 47 punktów, trafiając 19 z 34 rzutów z gry. To już siódmy raz w jego karierze, gdy przekroczył granicę 47 oczek w jednym meczu, a gra wciąż tylko piąty sezon w lidze. Po drugiej stronie kontrę poprowadził Donovan Mitchell, autor 26 punktów, z czego pięć zdobył właśnie w dogrywce. Ta końcówka zdecydowała o pierwszej porażce Timberwolves w tym sezonie — po niej bilans Minnesoty spadł do 3-1.
Heat wciąż bez wygranej, Warriors wracają do życia
Miami Heat ma problem. Drużyna z Florydy przegrała z Dallas Mavericks 109:113 i po czterech meczach notuje bilans 0-4. Mavericków do zwycięstwa poprowadził Cooper Flagg, autor 29 punktów.
Zupełnie inaczej potoczył się wieczór Golden State Warriors. Po trzech porażkach na otwarcie sezonu 2026/2027 ekipa z San Francisco wyjechała do Denver i rozbiła Nuggets na ich własnym parkiecie 134:114. Największą niespodzianką był debiut Yaxela Lendeborga — 31 punktów, 12 zbiórek i sześć asyst w pierwszym meczu w lidze. Statystyki z rzutów pokazują jednak, że jeszcze ma czego się uczyć: 9 z 19 z gry i 12 z 13 z linii wolnych, za trzy trafił tylko 1 z 8 prób. Stephen Curry zaliczył za to wieczór bez skazy — 24 punkty przy 8 z 8 z gry, 3 z 3 za trzy i 5 z 5 z linii wolnych.